Jednym z ważniejszych wydarzeń mityngu Orlen Copernicus Cup był powrót na bieżnię po kontuzji biodra Joanny Jóźwik. Halowa rekordzistka Polski na 800 metrów w Toruniu wystąpiła w biegu na dystansie o połowę krótszym.

 

- Nie było mnie zdecydowanie za długo. Mogłabym sobie zrobić dwa miesiące przerwy, ale nie siedemnaście - powiedziała polska lekkoatletka urodzona w Wałbrzychu, która wychowywała się jednak w podkarpackim Kępiu Zaleszańskim.

 

Jóźwik poprawiła w środę życiówkę na 400 metrów wynikiem 54,13. - Po tak dlugiej przerwie wraca się bardzo radośnie. Nieważne jaki wynik, ważne, że biegam. O coraz lepsze rezultaty mogę walczyć. Tęskniłam strasznie - stwierdziła 28-latka.

 

Rekord życiowy w toruńskim biegu na 400 metrów pobiła też Iga Baumgart-Witan, pierwszy raz w karierze schodząc poniżej 52 sek. – 51,91. Za jej plecami finiszowała mistrzyni Europy z Berlina Justyna Święty-Ersetic 52,14 oraz najlepsza w Berlinie na płotkach, Szwajcarka Lea Sprunger 52,48.

 

Jóźwik straciła więc do najlepszych około 2 sekundy. Biegaczka zdradziła po wyścigu, że różne myśli dochodziły do jej głowy podczas długiej przerwy. - Przez to, że to tak długo trwa, to boję się, że nie wrócę do takich wyników, jak kiedyś. Jednak 1:57,00 to wynik, który daje medal na igrzyskach. Dochodziły do mnie myśli, że mogę nie wrócić - powiedziała.

 

Rozmowa z Joanną Jóźwik w załączonym materiale wideo.