"Niezmiernie miło nam poinformować, że osiągnęliśmy porozumienie z Grigorijem Łagutą. W nadchodzącym sezonie pojedzie w naszych barwach podczas rozgrywek PGE Ekstraligi. Oficjalnie Grigorij dołączy do drużyny w dniu otwarcia drugiego okienka transferowego - 15 maja" - pochwalili się lublinianie.

 

Według nieoficjalnych informacji Łaguta od beniaminka PGE Ekstraligi otrzymał ofertę na poziomie 800 tysięcy za podpis, 8 tysięcy za punkt i 6,5 tysiąca złotych zwrotu kosztów przejazdu.

 

 Dodajmy, że póki co Łaguta odbywa karę zawieszenia za doping. Ta zakończy się 11 marca, wtedy rosyjski żużlowiec odzyska wszystkie prawa zawodnicze. W polskiej lidze będzie mógł jednak pojechać dopiero po 15 maja, bo tego dnia otwiera się okienko transferowe. Łaguta w Motorze będzie mógł zadebiutować 24 maja, gdy lublinianie podejmą Get Well Toruń. Będzie to spotkanie w ramach szóstej kolejki PGE Ekstraligi.

 

Ciekawe, jak na decyzję Łaguty zareagował ROW Rybnik i prezes Krzysztof Mrozek. - On musi jeździć w Rybniku. Musi odpracować za to w jakie kłopoty nas wplątał, gdzie się przez niego znaleźliśmy. Jeśli Łaguta nie będzie startować w Rybniku w przyszłym roku, to zostanie przeze mnie zabity - żartował szef rybnickiego klubu w sierpniu ubiegłego roku. Sam żużlowiec także deklarował, że będzie reprezentował barwy rybnickich Rekinów.

 

Bardzo niezadowoleni z takiego obrotu sprawy są kibice zielono - czarnych. Tak na samego Rosjanina, jak i na klub z Rybnika, który nie wydał oficjalnego oświadczenia.