Zacznijmy od tego, że mistrzostwa świata w Jekaterynburgu (dawny Swierdłowsk) będą imprezą otwartą. Nie trzeba się do nich kwalifikować, co sprawia że plany przygotowań, które to uwzględniały, można wyrzucić do kosza. A jeśli jeszcze podczas tych mistrzostw będzie można zdobyć prawo startu na igrzyskach w Tokio (2020), to może się okazać, że Jekaterynburg nie pomieści wszystkich chętnych, by walczyć nie tylko o medale, ale też o prawo startu w turnieju olimpijskim.

 

Problem w tym, że wciąż nie wiemy, jak do tych mistrzostw ustosunkuje się Komitet Wykonawczy MKOL. Pod koniec ubiegłego roku podczas posiedzenia w Tokio wydał oświadczenie, że przygotowania do turnieju olimpijskiego są zamrożone. Podobno w marcu możemy oczekiwać ostatecznego stanowisko MKOL, który na razie nie ukrywa, że nie jest mu po drodze z AIBA i jej nowym szefem.

 

Turniej olimpijski w boksie mężczyzn miał być rozgrywany w ośmiu kategoriach, a nie jak dotychczas w dziesięciu. Jeśliby więc mistrzostwa świata w Rosji miały być kwalifikacją do igrzysk, to też muszą zostać rozegrane w nowych limitach. A na to AIBA potrzebuje zgody Komitetu Wykonawczego MKOL. Na razie jej nie ma.

 

Stare kategorie to: 49 kg, 52 kg, 56 kg, 60 kg, 64 kg, 69 kg, 75 kg, 81 kg, 91 kg i plus 91 kg.

 

Nowe: 52 kg, 57 kg, 63 kg, 69 kg, 75 kg, 81 kg, 91 kg i plus 91 kg.

 

Różnice niby niewielkie, ale jednak wiele zmienią. Wraca kategoria piórkowa (57 kg), znika kogucia (54 kg) i lekka (60 kg). Przedstawiciele jednej i drugiej muszą szukać sobie nowego miejsca.

 

W sportach, gdzie mamy limity wagowe jest to problem dobrze znany i oczywiście zostanie rozwiązany. Najlepszy dziś zawodowy pięściarz bez podziału na kategorie, Ukrainiec Wasyl Łomaczenko, przed laty poradził sobie z tym bez większych problemów. Na igrzyskach w Pekinie (2008) zdobył złoty medal w wadze piórkowej, a kiedy ją zlikwidowano, cztery lata później sięgnął w Londynie (2012) po kolejne złoto, tym razem w kategorii lekkiej. W polskim boksie Zbigniew Pietrzykowski przed laty cztery złote medale mistrzostw Europy zdobywał w trzech wagach, a trzy medale igrzysk olimpijskich w dwóch kategoriach.

 

Ale jak poradzą sobie w tym narodowe federację już teraz, w okresie przygotowań do prestiżowych imprez? Czy w tych niższych wagach powinni już myśleć tylko o mistrzostwach świata, które mogą, ale nie muszą, dać kwalifikację olimpijską?

 

Na razie to nie tylko nowe wagi, ale też nowy, poważny problem, który trzeba rozwiązać jak najszybciej.