HONDA
Marc Marquez po zdobyciu tytułu mistrzowskiego za sezon 2018, testach na torze w Walencji i Jerez w listopadzie, udał się na operację barku. Notorycznie wybijany, niestabilny stawiał pod znakiem zapytania okres przygotowań do sezonu 2019. Operacja, która miała trwać godzinę, ostatecznie zabrała lekarzom ponoć cztery. Tak skomplikowany zabieg, długa rehabilitacja i brak możliwości treningów, rzuciły się cieniem na formę mistrza świata, który przyznał, że nie jest gotowy do walki i traci siły po dwóch okrążeniach. Tym samym, gro pracy rozwojowej spadło na Stefana Bradla. Czemu? Jorge Lorenzo, dwa tygodnie przed testem, złamał kość łódeczkowatą w nadgarstku lewej dłoni, musiał przejść operację, zostając zmuszonym do pozostania w domu w Szwajcarii. Natomiast Cal Crutchlow, który ostatni raz siedział na motocyklu w Australii, gdzie uległ koszmarnej kontuzji lewego stawu skokowego, połamanego w 17 miejscach, nie był pewien swojej formy. Honda przygotowała bardzo dużo nowych części: pakiet aero, zawieszenia, podwozie, wahacz, które trzeba było przetestować przed kolejnym, ostatnim testem przedsezonowym w Katarze. Ostatecznie Marquez w tabeli czasów znalazł się na 11 pozycji, Crutchlow mimo wywrotki drugiego dnia zajął 6 miejsce. Biorąc pod uwagę, że obaj zawodnicy nie są w 100% gotowi fizycznie do sezonu, wróży to naprawdę dobrze w kontekście walki z rywalami, dla których właśnie Honda jest punktem odniesienia.
 
DUCATI
Po dwóch latach pogoni Andreii Dovizioso za Marc Marquezem nadszedł czas rozliczeń. Ducati zdeterminowane jest zdobyć pierwszy tytuł od czasów Caseya Stonera (2007) i udowodnić, że pakiet zaprojektowany przez Gigiego Dall’Ignę jest w stanie wygrywać z japońskimi rywalami. Ducati Corse, podczas testu w Sepang, rzuciło do walki przebudowaną maszynę GP19, która ma pomóc zawodnikowm fabrycznym Dovizioso i Petrucciemu w walce o tytuł. Ogromny transport nowych części przygotowany dla zawodników - rama, pakiet aero, eksprymentalne nakładki na przednie zawieszenie, większy „salad box”, specjalne urządzenie zamocowany przy półkach przedniego zawieszenia - podobne do tego stosowanego w motocrossie, mające pomóc w startach, pokazuje, że fabryka z Bolonii nie żartuje. Czterech zawodników w pierwszej piątce na maszynach z Borgo Panigale rzuca wyzwanie reszcie stawki. Co więcej do Doviego, Petruxa, Millera, dosiadających modelu GP19, dołączył Pecco Bagnaia. Mistrz świata Moto2, mimo tego, że debiutuje w stawce MotoGP, może być czarnym koniem zbliżającego się sezonu Młody Włoch, w tabeli czasów był tuż za Danillo Petruccim, na drugiej pozycji. Nie możemy także zapominać o Tito Rabacie. Hiszpan wracający po kontuzji odniesionej na torze Silverstone, która prawie wyeliminowała go z walki o marzenia, pokazał bardzo dobre tempo. Drugiego dnia zajął siódme miejsce, ostatecznie plasując się na 14 miejscu po trzech dniach rywalizacji.
 
YAMAHA
Nowy początek, tak trzeba nazwać to co działo się przez trzy dni w boksie Yamahy. Viñales z nowym szefem mechaników i numerem na motocyklu, znowu pokazał świetne tempo podczas testu. Drugiego dnia odskoczył rywalom na przeszło pół sekundy. Cieszy fakt, że nowy motocykl Yamahy, nie tylko dobrze wygląda, ale nowe „serce” M1ki, pod pięknymi owiewkami, daje radę w walce z rywalami. Zmienione podejście centrali Yamahy, powołanie nowej ekipy testowej z Jonasem Folgerem, zrozumienie błędów popełnionych w rozwoju elektroniki w ciągu ostatnich dwóch sezonów, przebudowanie składu zespołu, dobrze wróży na miesiące walki o tytuł. Co więcej, Viñales i Rossi obrali ponoć wspólną drogę, jeśli chodzi o rozwój motocykla i zgodni są co do kierunku, w którym ekipa ma zmierzać. Poczekamy, zobaczymy. Ubiegłoroczne zmagania były najtrudniejszymi od lat dla Yamahy i cała ekipa chce wymazać ten czas z pamięci. Viñales po trzech dniach rywalizacji zakończył testy na pozycji 5, podczas gdy Rossi, tradycyjnie skupiając się na pracy, nie wykręcaniu ultra szybkich czasów, wylądował na pozycji 10. Cieszy także fantastyczna postawa ekipy satelickiej. Zarządzana przez Wilco Zeelenberga, Petronas Yamamaha SRT, w składzie Morbidelli, Quartararo dała nadzieję na dobre wyniki. Co ciekawe, francuski zawodnik, mimo pierwotnej deklaracji, że dosiądzie maszyny w specyfikacji 2018, otrzymał nowy model 2019, z mniejszym zakresem obrotów (500 mniej) i bez karbonowego zawieszenia z przodu. 
 
SUZUKI
Po znakomitych rezultatach w ubiegłym roku - 9 podiach duetu Rins / Iannone, utracie koncesji na zmiany silnika w trakcie sezonu, Suzuki nie może sobie pozwolić na błąd, jak w sezonie 2017. Zły wybór silnika, mógłby zaważyć na rezultatach w trakcie roku, bez możliwości rozwoju, poprawy. Stąd niesamowite skupienie i dokładna analiza osiągów Alexa Rinsa oraz debiutanta Joana Mira. Wyniki potwierdzają, że Rins, który w zeszłym roku był siłą decydującą w boksie Suzuki, co do zmian technicznych i drogi rozwoju, podjął odpowiednie decyzje. Pierwszy i drug dzień zakończył na drugiej pozycji, ostatecznie plasując się na 12 miejscu po trzy dniowej rywalizacji. W długich przejazdach Suzuki potwierdziło, że przygotowany pakiet jest jednym z najbardziej zbalansowanych w stawce i wybór zawodników, gwarantuje dobre rezultaty w sezonie. Ciekawe, jak ekipa z Hamamatsu poradzi sobie w walce o podia i zwycięstwa w sezonie 2019.
 
APRILIA
Zatrudnienie Massimo Rivoli z Ferrari na szefa ekipy i pozostawienie „tylko” obowiązków szefa technicznego Romano Albesiano, dobrze wróży na rozpoczynający sezon. Aleix Espargaro oraz Andrea Iannone mieli ręce pełne roboty podczas trzy dniowego testu. Po koszmarze roku 2018 - złych decyzjach dotyczących ramy i balansu motocykla, Espargaro był niezwykle szczęśliwy z postępów dokonanych przez ekipę z Noale. Niestety problemy zdrowotne Iannone, nie pozwoliły mu na całkowite zaangażowanie w testy nowych elementów Aprilli, ale wyniki Aleixa dają nadzieję, że w końcu Aprilia odbije się od dna i zacznie walkę o podia. Aleix zakończył testy na pozycji siódmej.
 
KTM
Zeszły sezon, problemy zdrowotne Pola Espargaro przed i w trakcie sezonu, kontuzja Miki Kallio - zawodnika testowego KTMa, nie pozwoliły na dokonanie oczekiwanego postępu maszyny przygotowanej przez Mike’a Leitnera. Ogromne ilości nie sprawdzonych części, testy w trakcie weekendów wyścigowych i wiele znaków zapytania, szczególnie jeśli chodzi o ramę i sztywność podwozia, nie pozwalały na rozwinięcie skrzydeł ekipie z Mattighoffen. Ten sezon ma być inny. Zatrudnienie na kierwocę testowego Daniego Pedrosy, odrzuconego przez Hondę miał pozwolić Austriackiej marce, na powrót do marzeń i realizacji ambitnego planu. Niestety kontuzja Hiszpana tuż przed rozpoczęciem testów - złamany przeciążeniowo obojczyk, operacja leczenia komórkami macierzystymi, spowolniła testy. Pol Espargaro i Johann Zarco dokonali jednak przełomu i w końcu na twarzy obu pojawił się uśmiech zwiastujący promyk nadziei w nowej specyfikacji maszyny MotoGP. Ogromne ilości części - ramy, wahacze, nowe zawieszenie WP to wszystko czekało na zawodników przed rozpoczęciem trzy dniowej walki z czasem na torze Sepang. Mimo dwóch wywrotek Pola (jedna przy ponad 250km/h), hiszpan zakończył rywalizację na 18 miejscu, podczas gdy przesiadający się z Yamahy Zarco był siedemnasty.
 
Kolejne spotkanie z zawodnikami MotoGP już w Katarze  - 23 lutego. A pierwszy wyścig - 10 marca na torze Losail w Katarze.