W piątek w Lahti niegroźny upadek przy lądowaniu na 132. metrze w drugiej serii treningowej zaliczył Daniel-Andre Tande. Występ Tandego w sobotnim konkursie drużynowym był wykluczony, a w norweskiej czwórce miał zastąpić go właśnie Stjernen. Zanim sobotnia drużynówka się rozpoczęła, najpierw rozegrana została jednak seria próbna.

 

W niej Norweg miał wielkiego pecha. Zaraz po wyjściu z progu kibice zgromadzeni pod skocznią zobaczyli dziwne zachowanie Stjernena, który runął na bulę. Sytuację na Twitterze opisał dziennikarz skijumping.pl Dominik Formela, który zacytował słowa fizjoterapeuty reprezentacji Polski Łukasza Gębali.

 

- Wyglądało to strasznie... Zwinęło mu nartę w locie. Coś jak Morgenstern w Ruce. To cud, że Andreas wstał sam, ale teraz jest na obserwacji lekarskiej - powiedział Gębala.

 

Co ciekawe lekarze dali skoczkowi pozwolenie na start w konkursie i faktycznie Stjernen pojawił się na rozbiegu jako trzeci z Norwegów. Skok konkursowy był jednak bardzo słaby, a Stjernen wylądował na 83. metrze. Po jego próbie norwescy skoczkowie zostali zepchnięci na 9. miejsce, za reprezentację Finlandii, a ich sytuacji nie poprawił nawet dobry skok Halvora Egnera Graneruda. Norwegia nie awansowała do drugiej serii!