Nasi zawodnicy to nie są maszyny - podkreślił na Facebooku Adam Małysz, pisząc o sobotnim konkursie drużynowym Pucharu Świata w skokach narciarskich w Lahti. 

Triumfowali Austriacy, którzy wyprzedzili Niemców o 11 punktów. Polacy stracili do nich 27,9 pkt, a do Japończyków zabrakło im zaledwie 3,8 pkt.

 

- Walka o miejsce na podium była zacięta, ale dzisiejsze skoki naszych reprezentantów były zbyt nierówne, by skutecznie rywalizować o trzecią lokatę z Japończykami. Zabrakło szczególnie metrów Kuby Wolnego. Z drugiej strony pamiętajmy, że nasi zawodnicy to nie są maszyny. Był to dopiero trzeci raz, kiedy prowadzonych przez Stefana Horngachera Polaków zabrakło na podium drużynówki! - napisał słynny przed laty skoczek, a obecnie dyrektor w Polskim Związku Narciarskim.

 

 

W Pucharze Narodów Polacy utrzymali prowadzenie. Drugich Niemców wyprzedzają o 314 pkt.

 

- Przed zawodami czytałem komentarze, że skoro zespół niemiecki jest osłabiony brakiem Eisenbichlera, zyskamy nawet kilkaset punktów nad tymi rywalami w Pucharze Narodów. Tymczasem to Niemcy odrobili do nas 100 punktów... Właśnie dlatego nie lubię takich spekulacji i zapowiedzi, bo potem na skoczni dzieje się coś zupełnie innego - zwrócił uwagę Małysz.

 

W niedzielę w Lahti zostanie rozegrany konkurs indywidualny. Początek zawodów o godzinie 16.15. Z Polaków - oprócz czwórki, która rywalizowała w drużynie - wystąpią także Maciej Kot i Paweł Wąsek.