Grzegorz Milko: Pani Katarzyno, grała Pani w ćwierćfinale w roku 1992 Federation Cup, ma Pani na swoim koncie zwycięstwa z zawodniczkami z 15-stki światowego rankingu. Jak Pani ocenia występ Polek, na tym etapie rozgrywek grupowych strefy euro-afrykańskiej w Fed Cup?

 

Katarzyna Nowak: Wiem, że cele były bardzo duże i ambicje, aby wyjść z grupy, co się jednak nie udało. Pozostanie nic nam nie daje, natomiast dziewczyny rozegrały dobre spotkania, walczyły z wielkim zaangażowaniem, wielką motywacją i to się liczy. Natomiast ja po cichu liczyłam, że Rosjanki w której składzie nie było ani Marii Szarapowej, ani nie zagrała Kasatkina, bo akurat forma jej nie dopisuje, że Polki grając przed swoją publicznością, wycisną więcej. Z jednej strony bardzo dobra postawa i walka do samego końca. W szczególności ten punkt, z Ukrainą zdobyty przez Magdalenę Fręch, gdzie chyba nikt by się nie spodziewał...


Mówi się, że godnie zastąpiła Magdę Linette.

 

Tak, oczywiście. Choć trzeba zwrócić uwagę, że grała z Kozłową, która jest 126., więc też nie była zawodniczka z pierwszej setki, ani pięćdziesiątki, ale niemniej jednak wyżej sklasyfikowana niż Fręch i bardzo zacięcie walczyła i wygrała, choć w tym meczu przegrywała, więc ten punkt był szalenie istotny. Ale trzeba też zwrócić uwagę, że Ukrainki przyjechały bez Switoliny i Tsurenko, więc cenne zwycięstwo, ale trzeba zobaczyć, co ono nam daje i jak to wygląda na przyszłość.


Co może Pani poradzić Idze Świątek, która jest na starcie swojej kariery. Wygrała juniorski Wimbledon, co powinna zrobić, żeby zajść jak najdalej?


Teraz jest bardzo ważny, bardzo istotny moment. Ona ma 18 lat. Rozpoczęła bardzo wcześnie tak jak jej rówieśnicy na zachodzie, bo przecież grała już w różnych małych turniejach, przedzierała się przez eliminacje. Ubiegły sezon miała bardzo udany, jeżeli chodzi o turnieje rangi ATF, czy Challengera. Zaobserwowałam jednak, że bardzo szybko popada w negatywne emocje, trudno jest jej to opanować, to się często pojawia, przytrafia. Ona wchodzi teraz na pułap tenisa zawodowego. Będzie grała teraz z coraz lepszymi zawodniczkami, w coraz wyższej randze turniejów i tutaj ważną rolę powinien odgrywać ktoś, kto ma tego typu doświadczenie i wie jak jej pomóc. Ale ja myślę, że cierpliwość, spokój, opanowanie, to są najważniejsze cechy. Jeżeli idzie się wysoko do góry i jest ten okres, gdzie się wygrywa, to to jest też potrzebne. Nie ma zawodników, którzy ciągle wygrywają, porażki i słabsze momenty są wkomponowane. Mają je ci najlepsi, te najlepsze tenisistki i teraz umiejętność radzenia sobie z tym wszystkim, jest ważne. Dobre otoczenie, wokół zawodnika jest pomocne, wspierające, a nie takie które nakręca na złe tory.