W niedzielę dojdzie do starcia dwóch wielkich firm, które w tym sezonie borykają się ze swoimi problemami. Szósta PGE Skra Bełchatów przyjedzie na parkiet dopiero jedenastej Asseco Resovii w 10-osobowym składzie.
 
W hali Podpromie nie wystąpią między innymi Patryk Czarnowski i Artur Szalpuk, w pełni zdrowia wciąż nie jest Mariusz Wlazły, a na tym nie kończą się problemy zespołu. W kadrze będzie tylko dwóch podstawowych środkowych, a trzecim przyjmującym będzie... libero, Robert Milczarek. Pozycję libero uzupełnić ma jeden z juniorów.
 
- W drużynie rywali praktycznie cała czternastka jest gotowa do gry, a trener może dokonać na każdej pozycji kilku zmian. Problemy Rzeszowa polegają bardziej na tym, by odnaleźć tożsamość zespołu, a czas się kończy, dlatego punkty są im bardzo potrzebne. My z kolei mamy głównie kłopoty zdrowotne. Obyśmy się z tego jak najszybciej wykaraskali. Może ostatnie wyniki nie napawają optymizmem, bo straciliśmy sześć punktów w dwóch ostatnich meczach, ale widać, że nasza gra jest dużo lepsza na skrzydłach. Rezerwowi, którzy weszli na boisko, grają bardziej regularnie i kibicom zaczyna się to podobać. Trzeba to jednak potwierdzić zdobywając punkty i wygrywając mecze - mówił przed spotkaniem Robert Kaźmierczak, statystyk mistrzów Polski.
 
Transmisja meczu Asseco Resovia Rzeszów - PGE Skra Bełchatów od godziny 14.45 w Polsacie Sport.