W sobotnie popołudnie Maliszewska cieszyła się z drugiego miejsce w wyścigu w Turynie, który miał dać jej zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Informację o tym, że Polska zdobywa to trofeum podały wszystkie media. Gratulacje złożyli prezydent i premier. Po kilku godzinach okazało się, że istnieje jeszcze szansa, że Polka spadnie na drugie miejsce.

 

Wszystko przez dość skomplikowany system liczenia punktów do klasyfikacji generalnej. Liczą się w niej wszystkie starty w sezonie, ale na koniec dwa najsłabsze są usuwane z podsumowania. Tak było w poprzednich latach, gdy odbywało się sześć imprez mistrzowskich. 

 

– W tym roku jest niestandardowo, bo odbywa się tylko pięć z sześciu zawodów w cyklu. Większość grona trenerskiego – i nie tylko – była przekonana, że w związku z tym tylko jeden z najsłabszych wyników zostanie pominięty w generalnej klasyfikacji. ISU postanowiło jednak wyłączyć dwa wyniki – mówi Urszula Kamińska, trener polskiej reprezentacji.

 

Stąd wzięło się całe zamieszanie. Po sobotnim starcie, w którym Maliszewska zajęła drugie miejsce i zdobyła do "generalki" 8000 pkt, jej dorobek wynosi 40800 pkt. Najgroźniejsza rywalka Polki - Holenderka Lara van Ruijven była czwarta, dopisując do swojego bilansu 5120 pkt. Obecnie ma w sumie 31560. Gdyby odejmować po jednym najgorszym wyniku Polka była już poza zasięgiem. 

 

Sęk w tym, że na koniec Holenderce odpadną dwa najsłabsze wyniki tj. 440 pkt z Kanady i 225 z USA. Od dorobku Polki trzeba będzie odjąć dużo lepsze wyniki - co najmniej 5120 pkt za start w Kanadzie i na teraz drugi najsłabszy wynik czyli 6400 za Kazachstan lub Niemcy. Stąd nie można być pewnym czy po ostatnim, niedzielnym starcie Holenderka jednak nie wyprzedzi Polki. 

 

Co ciekawe, również sztab holenderski i sędziowie byli w sobotę przekonani, że Maliszewska wygrała Puchar Świata. Polka zresztą odbierała od rywalek gratulacje.

 

– Na pewno nie jest to korzystna sytuacja dla Natalki, ale gra o Puchar Świata ciągle trwa i to na pewno zmobilizuje ją do dalszej pracy – dodaje Kamińska.

 

Maliszewska nie zdobędzie Pucharu Świata tylko pod warunkiem, że van Ruijven wygra w niedzielę, a Polka uplasuje się na pozycji trzeciej lub niższej. We wszystkich innych kombinacjach to Maliszewska odbierze wieczorem Puchar Świata.

 

– Natalia na sześć finałów zdobyła pięć medali i to jest dla nas najważniejsze. Teraz ona będzie miała odjętą największą liczbę punktów, bo zajmowała najwyższe miejsca – przypomina Kamińska.

 

O godz. 14 rozpoczną się ćwierćfinały rywalizacji na 500 metrów. Bieg finałowy zaplanowany jest tuż po godzinie 16.