Jeden z użytkowników gry "fantacalcio" postanowił sprowadzić do swojej drużyny Boatenga, lecz ten przeniósł się kilka dni później do Barcelony. - Kevin, powinieneś zwrócić mi pieniądze, które wydałem na twój transfer, skoro odszedłeś do Barcelony. Przesłać ci mój numer konta? - napisał.

 

Jego zdziwienie było olbrzymie, kiedy okazało się, że Boateng faktycznie przesłał mu nieznaną kwotę na konto. - Nie, to niemożliwe! Nie wierzę! Chciałbym kupić bilet i wybrać się do ciebie, aby uścisnąć ci dłoń i zrobić z tobą zdjęcie. Pieniądze, które mi przesłałeś trafią na cele charytatywne - przyznał "wirtualny menadżer".

 

Tym gestem, piszą włoscy dziennikarze, Boateng zaskarbił sobie sympatię tych, którzy obserwują go na mediach społecznościowych. "To jeden z tych nielicznych przykładów, w których social media nie tworzą problemów piłkarzom, a wywołują uśmiech na twarzy" - przyznali żurnaliści.

 

Przejście "Księcia" Boatenga do Barcelony to prawdopodobnie jeden z najbardziej zaskakujących transferów styczniowego okienka. Ghanijczyk grał m.in. w Tottenhamie i AC Milan, ostatnio przebywał we włoskim Sassuolo. Dla wielu użytkowników piłkarskiego menadżera tego typu transfery to spory ból głowy. W tym przypadku wirtualny świat zetknął się z rzeczywistym aż nadto...

 

WYNIKI I TABELA SERIE A

WYNIKI I TABELA PRIMERA DIVISION