Było to spotkanie dwóch pogrążonych w kryzysie drużyn, które przed rozpoczęciem sezonu były upatrywane w roli kandydatów do mistrzostwa kraju. Asseco Resovia od początku rozgrywek nie potrafi znaleźć sposobu na to, jak wrócić na poziom z poprzednich lat. PGE Skra trapiona kontuzjami przyjechała do Rzeszowa w mocno eksperymentalnym składzie.

 

Zabrakło w nim m.in. Milada Ebadipoura, Artura Szalpuka i Patryka Czarnowskiego. Nadal do pełni zdrowia nie wrócił Mariusz Wlazły, który rozpoczął mecz w kwadracie dla rezerwowych. W ostatnich dwóch kolejkach bełchatowianie nie zdobyli nawet jednego punktu przegrywając po 1:3 z Indykpolem AZS Olsztyn i Jastrzębskim Węglem.

 

Spotkanie bardzo dobrze rozpoczęło się dla podopiecznych Roberto Piazzy. Dopiero przy stanie 4:0 pierwszy punkt dla gospodarzy zdobył Damian Schulz. Chwilę później zablokowany przez Marcina Możdżonka został Renee Teppan. Bełchatowianie utrzymywali bezpieczny dystans przez dłuższą część seta. W końcówce rzeszowianie zerwali się do walki i doprowadzili do remisu 22:22. W decydującym momencie Grzegorz Łomacz przechytrzył Rafała Buszka chowając sprytnie ręce w bloku i zmuszając przyjmującego gospodarzy do błędu. Zwycięstwo przyjezdnych w premierowej odsłonie przypieczętował Piotr Orczyk skutecznym atakiem z szóstej strefy.

 

Po zmianie stron sytuacja się odwróciła. Trener Piazza musiał reagować prosząc o przerwę, bo jego drużyna przegrywała 2:5. Niewiele to jednak zmieniło. Asseco Resovia przejęła kontrolę nad grą i w pewnym momencie prowadziła aż 18:9!

 

Kłopoty PGE Skry były na tyle duże, że włoski szkoleniowiec zdecydował się wprowadzić na pozycję przyjmującego nominalnego, drugiego libero Roberta Milczarka. Obie ekipy bardzo ambitnie grały w obronie. Sprawiło to, że długie akcje mogły podobać się kibicom w hali Podpromie, która wypełniło się do ostatnich miejsc. Wyróżniającą się postacią był Thibault Rossard i to właśnie on rozstrzygnął losy drugiego seta na korzyść Asseco Resovii popisując się asem serwisowym.

 

Początek trzeciej partii był bardzo wyrównany. Przyjezdni po raz pierwszy odskoczyli na dwa punkty po bloku na Jakubie Jaroszu i skutecznej kontrze. Teppan miał szansę podwyższyć przewagę, lecz zaatakował daleko w aut. Chwilę później obraz gry diametralnie się zmienił. Rzeszowianie grali kapitalnie.

 

Największym problemem dla bełchatowian był Rossard. Francuz na wszystkie możliwe sposoby obijał blok wyrwali, przez co stał się zdecydowanym liderem rzeszowskiej drużyny. Koledzy skutecznie go wspierali, co pozwoliło amerykańskiemu rozgrywającemu prowadzić kombinacyjną grę. Bełchatowianie w końcówce odrobili jednak straty i brakowało im już tylko jednego punktu do remisu. Chwilę później zanotowali jednak serię błędów, pozwalając przeciwnikom ponownie odskoczyć (20:17). Na ostatniej prostej w czwartej partii gospodarzom wychodziło wszystko, a to pozwoliło im wygrać 25:23.

 

Partia czwarta to siatkarski rollercoaster. Prowadzenie zmieniało się co chwilę. Bełchatowianie przez dłuższą część seta byli o jeden punkt lepsi, lecz w ważnym momencie ataku nie skończył Katić. To zemściło się na mistrzach Polski. Po błędzie serwisowym Jakuba Kochanowskiego Asseco Resovia mogła cieszyć się z kompletu punktów.

 

Asseco Resovia Rzeszów - PGE Skra Bełchatów 3:1 (23:25, 25:17, 25:23, 25:22)

 

Asseco Resovia: Thibault Rossard, David Smith, Damian Schulz, Rafał Buszek, Marcin Możdżonek, Łukasz Kozub, Mateusz Masłowski (L) oraz Kawika Shoji, Jakub Jarosz, Bartłomiej Lemański

 

PGE Skra: Milan Katić, Jakub Kochanowski, Renee Teppan, Piotr Orczyk, Karol Kłos, Grzegorz Łomacz, Kacper Piechocki (L) oraz Mariusz Wlazły, Kamil Droszyński, Robert Milczarek

 

MVP: Thibault Rossard

 

WYNIKI TABELA PLUSLIGI