Przed tym spotkaniem olsztynianie wyprzedzali gdańszczan o trzy punkty, ale po rozegraniu aż trzech meczów więcej. Dla przyjezdnych była to zatem idealna okazja, aby zrównać się dorobkiem z ekipą z Warmii i Mazur i rozpocząć marsz w górę tabeli. W pierwszym starciu obu drużyn siatkarze Trefla wygrali po tiebreaku.

 

Gospodarze bardzo dobrze rozpoczęli tę rywalizację i objęli prowadzenie po pierwszym secie. Wydawało się, że kibice w hali Urania będą świadkiem wyrównanej konfrontacji, lecz dalszy przebieg był bardzo jednostronny, a inicjatywę przejęli goście. Świadczą o tym wyniki drugiej oraz trzeciej partii. W każdej z nich podopieczni Andrei Anastasiego już na początku wypracowywali sobie znaczącą przewagę.

 

Identyczny scenariusz miał miejsce w czwartej odsłonie i wydawało się, że ekipa z Trójmiasta pójdzie za ciosem. Bardzo dobrze na zagrywce prezentował się Maciej Muzaj. W samej końcówce gra Trefla kompletnie pogubiła się. Olsztynianie rzutem na taśmę wrócili do dobrej gry z pierwszego seta i ostatecznie doprowadzili do tiebreaka.

 

W decydującej partii znowu przyjezdni odskoczyli na kilka oczek, ale zawodnicy dowodzeni przez Michała Mieszko-Gogola nie zamierzali odpuszczać i zadowalać się jednym punktem meczowym. Im bliżej końca, tym zacieklejszy bój oglądaliśmy. Przy stanie 9:8 dla gdańskiego zespołu o czas poprosił wściekły Anastasi, który miał pretensje do swoich zawodników o popełnianie prostych błędów.

 

W bardzo ważnym momencie Miłosz Zniszczoł został zablokowany przez Piotra Nowakowskiego i prowadzenie Trefla wzrosło do trzech punktów (12:9). Gdy punktową zagrywką popisał się Jan Hadrava, znowu zareagować musiał włoski szkoleniowiec (12:11). Uczestnicy fazy grupowej Ligi Mistrzów utrzymali nerwy na wodzy i dowieźli triumf do samego końca.

 

MVP spotkania został wybrany Piotr Nowakowski.

 

Indykpol AZS Olsztyn - Trefl Gdańsk 2:3 (25:20,16:25,18:25,25:19,11:15)

 

WYNIKI I TABELA PLUSLIGI