Rozstawione z numerem ósmym Polki rozpoczęły zmagania od zwycięstwa nad Finkami 45:34 w 1/8 finału. W ćwierćfinale identycznym rezultatem zakończył się ich mecz z Ukrainkami. W półfinale wygrały 45:37 z Amerykankami, mistrzyniami globu z ubiegłego roku, które prowadzą w światowym rankingu.
 
Finałowe spotkanie od początku przebiegało pod dyktando zawodniczek trenera Bartłomieja Języka, których prowadzenie nie było zagrożone.
 
W tym roku biało-czerwone stały już na podium PŚ w Hawanie, gdzie w finale uległy Estonkom 33:34.
 
Na pucharowy triumf czekały od 12 listopada 2017, kiedy były najlepsze w Suzhou. Oba sukcesy spina klamrą osoba Piekarskiej - w Chinach 15 miesięcy temu po raz ostatni wystąpiła w drużynie zanim zdiagnozowano u niej chorobę nowotworową. W niedzielę w stolicy Katalonii wróciła do zespołu, który bez niej zdobył m.in. srebrny medal mistrzostw Europy 2018.
 
Po sukcesie w Barcelonie Polki awansowały na czwartą pozycję w światowym rankingu.