Szybki atak i dobra skuteczność - to charakteryzowało grę Legii w pierwszych minutach. Po rzutach wolnych Rusłana Patiejewa prowadziła nawet 12:4. Straty dość szybko odrabiali przede wszystkim Jakub Schenk i Tauras Jogela, a King zbliżał się na punkt. Dzięki rzutom wolnym Sebastiana Kowalczyka po 10 minutach było 19:16. W drugiej kwarcie swoje przewagi wykorzystywali Martynas Sajus oraz Paweł Kikowski i to szczecinianie minimalnie odskakiwali. Trójkami odpowiadał Adam Linowski, ale to zespół prowadzony przez trenera Łukasza Bielę kontrolował wydarzenia na parkiecie. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 40:34.

W trzeciej kwarcie dzięki trójce Łukasza Diduszki gospodarze mieli już dziewięć punktów przewagi. Bardzo aktywny w Legii był Filip Matczak, ale brakowało mu skuteczności na linii rzutów wolnych. W pewnym momencie ekipa ze stolicy zbliżyła się na trzy punkty, ale po trafieniu Martynasa Paliukenasa po 30 minutach było 59:54 dla Kinga. W czwartej kwarcie drużyna ze Szczecina uciekała nawet na 11 punktów po zagraniu Pawła Kikowskiego. Później ważne trójki trafiali Omar Prewitt oraz Mo Soluade, ale dobra postawa Jogeli oraz Kikowskiego nie pozwalała rywalom się rozpędzić. Ostatecznie gospodarze zwyciężyli 80:72.

Najlepszym strzelcem Kinga był Tauras Jogela, który zdobył 21 punktów, 4 zbiórki i 2 asysty. Omar Prewitt zanotował 16 punktów, 5 zbiórek i 4 asysty.