Artur Łukaszewski: Wracasz do klatki?

 

Damian Janikowski: Tak, to już pewne. Bardzo się cieszę, że wracam.  Wystąpię 23 marca w Łodzi na KSW 47.

 

Znasz już rywala?

Jeszcze nie. Czekam na decyzję włodarzy KSW. Jestem pewien, że to będzie mocny przeciwnik. Chcę znów dać kibicom bardzo emocjonującą walkę.

 

Odbudowałeś się po porażce z Michałem Materlą?

Tak. Dość szybko to nastąpiło. Każdy zawodnik ma wliczone w karierę takie momenty. Ja w zapasach długo przegrywałem, by w końcu zacząć wygrywać. Na pewno ten krok w tył w MMA, da mi możliwość pójścia do przodu.

 

Wnioski wyciągnięte? Przeanalizowałeś pojedynek z Materlą?

W tej walce nie zachowałem zimnej głowy. Chciałem spróbować technik, których wcześniej nie próbowałem. Chciałem zaskoczyć Michała, ale on był na to przygotowany. Teraz inaczej podejdę do przygotowań. Będę spokojniejszy, ale dalej pozostanę bardzo eksplozywny i czasami nieobliczany.

 

Takiego właśnie Cię znamy i takiego chcemy Cię oglądać. Co zatem się zmieni 23 marca?
Na pewno będę więcej myślał. Nie będę też wykonywał elementów technicznych, których nie mam w nawyku.

 

Jak będą wyglądały przygotowania do walki?

Zacząłem obozem w Zakopanem. Teraz trenuję w Warszawie. Mam wielu świetnych sparingpartnerów. Mam nadzieję, że będę zdrowy i będę dobrze przygotowany. Wierzę, że dam kolejny świetny pojedynek.