Świątek nie owijała w bawełnę. "Można poczuć lekką rdzę"
Czy kłopoty Igi Świątek w pierwszej rundzie wielkoszlemowego Australian Open przełożą się na lepszą dyspozycję w dalszych fazach? Druga rakieta świata przyznała, że trudne początki dużego turnieju mają swoje wady i zalety. Zapowiedziała, że wyciągnie wnioski z wyrównanego meczu z Yuan Yue, by poprawić swoją grę.

Kwalifikantka Yuan Yue postawiła twarde warunki polskiej mistrzyni w jej pierwszym pojedynku na Australian Open 2026. Set zaczął się od prowadzenia Chinki 2-0 i Iga Świątek musiała odrabiać straty, a potem walczyć w tie-breaku. W drugim raszynianka poczynała sobie już lepiej, ale rywalka zdołała ją raz przełamać.
"Rdza" po łatwych zwycięstwach
Ostatecznie faworytka wygrała 7:6 (7-5), 6:3 i zameldowała się w drugiej rundzie prestiżowej imprezy. W ten sposób przedłużyła serię wielkoszlemowych zwycięstw w meczach otwarcia, trwającą od US Open w 2019 roku. Po występie została zapytana na konferencji prasowej, czy woli, gdy pierwszorundowe konfrontacje są łatwe, czy też bardziej zacięte.
Zgodziła się z dziennikarzem, że ciężkie testy na starcie zawodów mogą być wzmacniającym doświadczeniem na kolejne etapy.
"Jeśli grasz cztery trzysetowe mecze, twoje ciało to poczuje. Jeśli grasz łatwe mecze, a nagle pojawia się wyzwanie, można być zardzewiałym w środku zawodów i poczuć presję".
Dodała, że miała w karierze i takie, i takie sytuacje.
"Częściej komfortowo wygrywałam w pierwszych rundach, ale pamiętam też wiele turniejów, gdy od początku było ciężko".
Jej zdaniem spotkania z Yuan nie należy przesadnie analizować.
"Trzeba być gotowym na następny mecz, wyciągnąć wnioski z tego, czemu ten był bardziej wyrównany i postarać się poprawić sytuację przed kolejną rundą".
Odnosząc się do dyspozycji Chinki, wskazała na jej dobrą postawę, mocny forhend oraz wykorzystywanie szans, które Świątek sama jej dała. Reprezentantka Polski nie kryła, że początek nie był idealny, ale ucieszyła się, że grając agresywniej i precyzyjniej zamknęła rywalizację w dwóch setach: "Jestem zadowolona, bo trudno wygrywać, kiedy nie wszystko dobrze idzie".
Gauff postrachem Świątek? "Każdy mecz to osobna historia"
W kolejnej fazie AO przeciwniczką Polki będzie Marie Bouzkova, z którą jeszcze nie przegrała (ma bilans 2-0). Przez długi czas niepokonana była również w starciach z Coco Gauff, ale ostatnio karta się odwróciła. Obecnie Raszynianka ma serię czterech porażek z Amerykanką (choć zaczęła od ośmiu zwycięstw, m.in. w finale French Open w 2022 roku).
Gorsza passa nie umknęła uwadze mediów. Na konferencji Iga Świątek została zapytana, czy obecny kształt rywalizacji siedzi jej w głowie.
"Szczerze: nie. I nie siedziało, gdy z nią wygrywałam". Bilans bezpośrednich starć nie ma, zdaniem drugiej rakiety świata, większego znaczenia: "Może dla niej, gdyby zadać jej to samo pytanie, jest inaczej". Zwyciężczyni Wimbledonu 2025 zaznaczyła, że każdy mecz traktuje jako osobną historię.
Przejdź na Polsatsport.pl
