Iga Świątek zabrała głos po awansie do półfinału w Rzymie. "Jestem szczęśliwa"
Iga Świątek po zwycięstwie nad Jessicą Pegulą 6:1, 6:2 w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Rzymie nie kryła zadowolenia z przebiegu spotkania. Jak zaznaczyła, od początku czuła, że może dyktować warunki gry.

Na konferencji prasowej na kortach Foro Italico Polka podkreśliła, że z taktycznego punktu widzenia wszystko miało sens.
- Bardzo dobrze czułam piłkę, byłam pewna siebie i wykorzystywałam swoje szanse - przyznała.
ZOBACZ TAKŻE: Wielki szok! Jeden z faworytów nie zagra w Roland Garros!
Zapytana o to, czy można mieć nadzieję na jej czwarty triumf na turnieju w Rzymie, odparła, że "dobrze jest mieć nadzieję".
- Jeśli gra się dobrze i dobrze czuje się piłkę, gdy robi się wszystko dobrze, to łatwo cieszyć się grą. Tak, ja się cieszę - zapewniła pytana o to, czy na nowo odnajduje radość z gry.
Przyznała także, że są turnieje, na których czuje się, że gra nie wychodzi, ale ten do nich nie należy.
- Trzeba zaakceptować, że może się to zdarzyć i ruszyć dalej, pracować, by mieć szansę zagrać dobrze - powiedziała Świątek.
Mówiąc o efektach współpracy z nowym trenerem Francisco Roigiem wskazała, że w ostatnich meczach realizowała wszystko, czego oczekiwał hiszpański szkoleniowiec.
- I technicznie, i taktycznie. Cieszę się też, że było więcej automatyzmu - wspomniała.
- Czuję się inaczej i chcę wykorzystać ten czas - dodała.
Zaznaczyła, że celem było to, aby mogła rozegrać jak najwięcej meczów przed wielkoszlemowym turniejem French Open w Paryżu.
- Jestem naprawdę szczęśliwa, że mam na to szansę. Nie grałam dużo w porównaniu z ostatnim sezonem - zauważyła zbliżająca się do 25. urodzin Polka.
Półfinałową rywalkę Świątek wyłoni w środę wieczorem mecz Jeleny Rybakiny z Kazachstanu z Ukrainką Eliną Switoliną.
Przejdź na Polsatsport.pl
