Iga Świątek zaskoczyła. "Pomogła mi porażka na Wimbledonie"
- Po Wimbledonie wszystko zaczęło się uspokajać. To naprawdę mi pomogło - powiedziała Iga Świątek. Polka, która nie miała łatwego sezonu, wydaje się wracać na właściwe tory. Teraz wystąpi w ostatnim Wielkim Szlemie w sezonie - US Open.

Trwająca kampania długo nie układała się po myśli Igi Świątek. Przed okresem gry na nawierzchni ziemnej Polka zmieniła szkoleniowca, na Roland Garros dotarła "tylko" do czwartej rundy, a podczas próby obrony tytułu na Wimbledonie odpadła już w trzeciej fazie. Konsekwencją słabszych wyników był spadek w rankingu WTA z 3. na 8. miejsce.
- To na pewno nie był dla mnie łatwy sezon - powiedziała sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa na konferencji prasowej przed US Open. - Musiałam zmienić trenera, co było dość trudną sytuacją. Później zaczęłam pracować z Francisco i chciałam po prostu wdrożyć wszystkie rzeczy, którymi zajmowaliśmy się na treningach - wyjaśniła.
ZOBACZ TAKŻE: Iga Świątek może liczyć na wielkie wsparcie podczas US Open! Takie słowa tuż przed startem
Świątek, mimo że wcześnie pożegnała się z rywalizacją na Wimbledonie, znalazła w tym pozytywy.
- Po Wimbledonie wszystko zaczęło się uspokajać. Udało mi się zrobić wtedy kilka dni przerwy i trochę zresetować. Następnie mieliśmy znacznie dłuższy blok treningowy. To naprawdę pomogło mi wdrożyć te rzeczy, o których mówiłam - dodała.
Efekty przyszły podczas US Swingu. Świątek sięgnęła bowiem po pierwszy tytuł od 11 miesięcy, triumfując w turnieju rangi WTA 1000 w Toronto. W kolejnym "tysięczniku" - w Cincinnati - zameldowała się w półfinale.
Teraz Świątek czeka ostatni Wielki Szlem w sezonie - US Open. W pierwszej rundzie zmierzy się z Chinką Xiyu Wang. Polka w 2022 okazała się najlepsza w Nowym Jorku.
Przejdź na Polsatsport.pl
