Sebastian Staszewski: Interesuje się Pan futbolem?

 

Daniel Olbrychski: Tak, jako kibic. Chociaż ze sportów drużynowych najlepiej wychodził mi hokej. Na łyżwach jeździłem naprawdę dobrze. W zachodnioniemieckim filmie zagrałem nawet hokeistę (chodzi o film „Kampf der Tiger” w reżyserii Dietera Wedla – przyp. red.). A piłka nożna? Jestem wielkim kibicem Roberta Lewandowskiego, którego szczerze podziwiam.

 

Pamięta Pan wielkie sukcesy reprezentacji Polski z lat 70…

 

Tak, bo grali tam moi rówieśnicy, a nawet młodsi. Drużynę trenera Górskiego pamiętam doskonale. Wydaje mi się, że w tej chwili mamy zawodników, którzy są na podobnym poziomie. A Lewandowski to w ogóle jeden z największych piłkarzy obecnych czasów.

 

Do której z gwiazd tamtej drużyny porównałby Pan Lewandowskiego?

 

On jest piłkarzem tak totalnym i wszechstronnym, że mógłbym go porównać jedynie do mojego wielkiego przyjaciela - który niestety nie mógł być w tym wspaniałym zespole, bo uległ ciężkiej kontuzji – Włodka Lubańskiego. Gdyby nie uraz Włodka, to on w futbolu światowym byłby tak wielki, jak dziś Lewandowski. Groził mu przecież angaż do Realu Madryt.

 

Lewandowski to jedyny zawodnik, któremu Pan kibicuje?

 

Ogromną sympatią darzę także – i to nie tylko jako piłkarza, ale także autora książki o samym sobie i człowieka – Kubę Błaszczykowskiego.

 

W czerwcu czeka nas Euro 2016. Czy jest szansa, aby kadra Nawałki nawiązała do sukcesów zespołów Kazimierza Górskiego czy Antoniego Piechniczka?

 

Tak mi się wydaje. Ale zobaczymy. Piłka jest wszakże okrągła, a bramki są „dwi”, jak mawiał pan Kazimierz.

 

Całą rozmowę z Danielem Olbrychskim zobacz w materiale wideo.

 

KLIKNIJ I POLUB POLSATSPORT.PL NA FACEBOOKU!