Sebastian Staszewski: Jak bardzo zmienia się życie mistrza świata i zdobywcy Złotej Piłki po zakończeniu kariery? Trudno znaleźć sobie miejsce?

 

Fabio Cannavaro: Nie, bo cały czas coś robię. W tej chwili jestem w Neapolu, ale właśnie jadę na lotnisko. Lecę do Mexico City na spotkanie zorganizowane przez FIFA. Ciągle ktoś dzwoni, nie rozstaję się z ładowarką telefoniczną. A do niedawna pracowałem w Arabii Saudyjskiej. W Al-Nassr spotkałem Polaka, Adriana Mierzejewskiego. Fajny chłopak i dobry piłkarz.

 

Nie ma go w szerokiej kadrze na Euro 2016…

 

To duży błąd waszego selekcjonera. Z Adrianem pracowałem cztery miesiące i przekonałem się, że to profesjonalista. Stosował się do moich rad, trenował za dwóch. Z pełnym przekonaniem stwierdzam, że ma odpowiednie doświadczenie i umiejętności, aby grać na poziomie mistrzostw Europy.

 

Kto jest Pana faworytem mistrzostw Europy?

 

Moim numerem jeden są Niemcy. Poza tym wysoko oceniam szanse Belgów, Francuzów, Hiszpanów i oczywiście Włochów.

 

Francuzów, bo są gospodarzami?

 

To nie ma wielkiego znaczenia. Oni mogą grać jeszcze lepiej niż wtedy, gdy zdobyli mistrzostwo świata. Trafiła im się świetna generacja zawodników. Są młodzi, ograni w Europie. Mają odpowiednią mentalność. Będą bardzo groźni.

 

A Włosi?

 

Mamy swoje problemy. Z powodu kontuzji nie zagrają Marco Verratti z PSG i Claudio Marchisio z Juventusu. Szkoda, to duża strata. Ale mamy niezłą defensywę, całkiem dobrą pomoc. I w bramce niesamowitego Gianluigi Buffona. Na pewno będziemy jedną z wiodących reprezentacji francuskiego turnieju.

 

Kto może być czarnym koniem? My życzymy sobie, aby była to Polska.
 
Wiele reprezentacji prezentuje zbliżony poziom. Wiele drużyn jest lepszych z roku na rok, a więc to będzie wyrównany turniej. Zagrają na nim aż dwadzieścia cztery czołowe zespoły Starego Kontynentu. Dlatego ciężko stwierdzić kto zaskoczy. Mogą to być Węgrzy, mogą to być Słowacy, albo na przykład Polska. Życzę wam tego, ale wszystko okaże się na boisku. Natomiast nikt nie może zabrać wam jednego: wiary w sukces. Musicie wierzyć. Grałem na wielu turniejach i tą jedną radę mogę wam dać.

 

Jakie ma Pan plany na czas francuskiego turnieju?

 

Będę we Francji, choć nie wiem jeszcze w jakiej roli. Najwięcej propozycji mam z telewizji. Chcą, abym był ich ekspertem. Muszę się zastanowić.

 

KLIKNIJ I POLUB POLSATSPORT.PL NA FACEBOOKU!