Gratuluję! Został Pan powołany do szerokiego składu reprezentacji Polski na mistrzostwa Europy we Francji…

 

Sławomir Peszko: W głowie cały czas miałem wyjazd na Euro 2016. Cieszę się, że zostałem nominowany do kadry. Zostaje mi teraz walka o 23-osobowy skład. Wszystko zaczęło układać się po mojej myśli. Mimo, iż nie strzelałem bramek, nie miałem asyst i dobrych statystyk, to jednak Lechia wygrywała, zdobywaliśmy punkty, a moja gra była niezła.

 

Czy przeważył zwycięski mecz z Legią Warszawa?

 

Ciężko stwierdzić czy trener Nawałka czekał do ostatniego meczu… Myślę, że decyzja była podjęta wcześniej, a ten mecz tylko utwierdził go w przekonaniu, że warto.

 

Jak zamierzasz przekonać selekcjonera?

 

Tylko grą. Trener zna mój potencjał, wie, jakim jestem człowiekiem.

 

W kadrze zabrakło Pana klubowego kolegi Sebastiana Mili…

 

Rozmawialiśmy i wiadomo, że nie jest to dla niego miłe. Sebastian się jednak nie załamuje. Mówił, że trener Nawałka do niego zadzwonił, wyjaśnił decyzję. Dla selekcjonera nie był to prosty wybór.

 

Zaskoczyło Pana jakieś powołanie? Może Pawła Dawidowicza? 

 

Dawidowicz to młody chłopak, który będzie także po Euro. Glik przecież kiedyś skończy grać. A więc dla tego chłopaka to przetarcie.

 

Całą rozmowę ze Sławomirem Peszką zobacz w materiale wideo.

 

 

KLIKNIJ I POLUB POLSATSPORT.PL NA FACEBOOKU!