"Po uważnej obserwacji i analizie można stwierdzić, że europejski futbol zmienia się w cyklach 12 letnich. W 1992 roku ME wygrała Dania, a w 2004 - Grecja. Oba przypadki były sensacyjne, więc uważam, że i tym razem zwycięzca będzie równie nieoczekiwany, jak podczas tamtych turniejów. Moim zdaniem, będzie to Islandia. Nie jestem w stanie przewidzieć, jak ten zespół będzie grał, lecz po ocenie gry w kwalifikacjach oceniam, że świetnie funkcjonuje i zaskoczy wszystkich" - powiedział Keegan, cytowany przez islandzki dziennik "Visir".

 

Gazeta skomentowała wypowiedź jako wyjątkowo ciekawą, lecz "wcale nie niemożliwą".

 

"To duże słowa w ustach fascynującego piłkarza i szkoleniowca, lecz oglądając raz jeszcze mecze Grecji i Danii z tamtych mistrzostw to dzisiejsza reprezentacja Islandii wcale nie jest gorsza, a właściwie jest o wiele lepsza. Możliwość wygrania tego turnieju nie wydaje się duża, lecz w każdym razie istnieje" - odnotowano.

 

"Visir" zacytował słowa Keegana, że na papierze przed meczem wszystko wygląda inaczej niż po ostatnim gwizdku sędziego: w 2004 roku Portugalia jako gospodarz ME była faworytem i dwa razy spotkała się z Grecją, w grupie i w finale i dwa razy przegrała. Zdaniem Anglika ME są bardziej nieprzewidywalne niż mistrzostwa świata: "Wszystko może się zdążyć, najbardziej nieoczekiwane scenariusze".

 

Islandzkie media przypomniały mecze Grecji i Portugalii z 2004 roku i swoje kwalifikacje do Euro 2016 i mecze z Holandią.

 

"Superfaworyt i drużyna gwiazd przegrała z nami dwa razy i jest nieobecna we Francji, a my tu jednak jesteśmy chociaż nikt nie dawał nam szans. Wiara czyni jednak cuda" - napisał dziennik.

 

Islandia w grupie F zmierzy się w pierwszym meczu 14 czerwca z Portugalią, a później 18 czerwca z Węgrami i 22 czerwca z Austrią.

 

W reprezentacji Anglii Keegan rozegrał 63 mecze i strzelił 21 bramek. W latach 1999-2000 był jej selekcjonerem.

 

KLIKNIJ I POLUB POLSATSPORT.PL NA FACEBOOKU!