Roman Kołtoń: Jak wypadł Sebastian Mila w roli reportera?


Kamil Grosicki: Bardzo fajnie. Z tego co wiem miał swój debiut. To była fajna, koleżeńska rozmowa.


Miałeś w swoim życiu wiele trudnych momentów, ciężkich tygodni. Ten tudzień po meczu z Litwą był najtrudniejszy w twoim życiu?


Powiem szczerze, że wiedziałem, że wrócę maksymalnie po dwóch tygodniach. Robiłem wszystko, żeby zdążyć na mecz z Irlandią Północną. To mnie frustrowało. To jest pierwszy mecz. Cała Polska będzie czekała, wszyscy najbliżsi. Rozpoczyna się Euro 2016, a ja mam kontuzję, dlatego na stole tak walczyliśmy, że udało się wrócić. To zasługa całego sztabu medycznego, bo wykonaliśmy kapitalną pracę w sześć dni od urazu. Mogłem zagrać dziesięć minut. Fantastyczna sprawa.


Myślałeś, że pociąg odjedzie jak nie zrobisz wszystkiego? Nie było ryzyka?


Nie, ja chciałem pomóc. Tak się starałem, bo wiedziałem, że jestem potrzebnym zawodnikiem tej reprezentacji. Jeśli przez cały tydzień się o mnie mówiło, gazety, media, kibice mnie pozdrawiali, to było coś fantastycznego. Mnie to nakręcało, dlatego, że ja muszę na ten mecz zdążyć i to zrobiliśmy. Powiedziałem trenerowi, że jestem gotowy i chcę w tym meczu zagrać. Dostałem dziesięć minut i to było fajne.


Polska - Niemcy, dla ciebie to szczególny mecz, bo słyszałem, że Frankfurt dodał ci pewności siebie, że możesz grać na światowym poziomie. Nie masz wątpliwości po tym meczu, że ci najwięksi też są do ogrania.


W wywiadach mówiłem o tym meczu we Frankfurcie, że na tle bardzo mocnego przeciwnika pokazałem, że potrafię grać. Zawodnikowi jest łatwiej jak zespół dobrze gra. Wtedy od 20. minuty zaczęliśmy dobrze grać i mnie się dobrze grało. Ja ciągnąłem ten zespół. Mecze z Niemcami, jak ja na nie mówię, to są derby. Tak jak w Polsce mamy mecze derbowe, to w reprezentacji mecz Polska - Niemcy jest takim, który mnie mobilizuje i nie mogę się go doczekać. Nie dość, że na stadionie będzie 80 tys. to miliony przed telewizorami.

 

Spektakularna ta asysta. Ty lubisz być sobą w tych najtrudniejszych momentach. To jest twoja piłkarska charakterystyka, która moim zdaniem przynosi świetne efekty. Nie boisz się zagrać dynamicznie, wejść w drybling, czy zewnętrzną częścią stopy posłać piłkę na głowę Roberta.


Ja zawsze się oceniam po każdym meczu. Jak zrobiłem kilka dynamicznych akcji, które zrobiły przewagę, zagrożenie, to znaczy, że swoją robotę częściowo wykonałem. Ja na tym bazuję. W każdym meczu takie akcje mnie nakręcają. Są sytuacje, w krótych trzeba ryzyko podjąć, a ja się tego nie boję, bo kiedy takie ryzyko podjąć jak nie na dwudziestym, trzydziestym metrze od bramki przeciwnika. Trener zawsze powtarza, że tam mogę ryzykować, robić co chcę. W defensywie trzeba być odpowiedzialnym za swoją robotę.

 

Cała rozmowa z Kamilem Grosickim dostępna w materiale wideo.

 

KLIKNIJ I POLUB POLSATSPORT.PL NA FACEBOOKU!