Wielka szkoda, że kilka dni przed meczem radykalnie podniósł się poziom wody w Sekwanie i w rezultacie pawilony wszystkich uczestników turnieju, w tym Polaków - na których budowę Francuzi przeznaczyli 2 miliony euro - nie mogły zostać zaprezentowane. Po meczu z Niemcami nasz pawilon zapewne odwiedziłoby mnóstwo osób.

Tak czy inaczej - tego dnia w paryskiej strefie kibica mecz oglądało tysiące Polaków. Można powiedzieć, że nasi rodacy opanowali Paryż. A szczególnie sam Stade de France.

Kiedy kilka miesięcy temu Jacques Lambert, szef komitetu organizacyjnego Euro 2016, poinformował, że największym zainteresowaniem cieszy się mecz Polska - Niemcy, byłem pozytywnie zaskoczony. A gdy okazało się, że najwięcej biletów wykupili Polacy, rozpierała mnie duma. Gdy zaś zobaczyłem grę naszej kadry w zeszły czwartek, poczułem się spełniony. Nie ma to tamto - Polska jest w trakcie budowania wielkiej piłkarskiej potęgi.

Jedno jest pewne - mimo że mecz z Niemcami zakończył się remisem, Polacy wygrali na trybunach. Niemców co prawda nie było wiele mniej, ale pod względem decybeli zdecydowanie przeważaliśmy. To był pokaz kulturalnego dopingu, który uskrzydlił zawodników Adama Nawałki.

Nazajutrz francuska prasa podkreślała, że to był mecz najwyższego ryzyka, a przebiegł bez nawet najmniejszego zgrzytu. Organizatorzy byli bardzo pozytywnie zaskoczeni zachowaniem 35 tysięcy polskich klibiców.

Wracając na boisko, nie wiem skąd ta forma "Biało-Czerwonych". Wiele osób siało wszak niepokój po nieudanych sparingach z Holandią i Litwą, ale po co mamy wracać do porażki "Orłów Górskiego" z Polonią Bytom na chwilę przed igrzyskami olimpijskimi w 1972 oku. Też już w nich nie wierzyli. A tu proszę.

Widać, że Adam Nawałka wykonał dobrą robotę, ale na pewno klimat Atlantyku też zrobił swoje. Miał wpływ na dyspozycję fizyczną reprezentantów. Nawałka zresztą usilnie starał się o bazę w La Baule. Miał dobre przeczucie.

Na razie jesteśmy dopiero po drugiej kolejce. Ale szkoda byłoby nie pójść za ciosem i w Marsylii nie udowodnić, że nasze aspiracje sięgają wysoko. Irlandia Północna na pewno da z siebie wszystko z Niemcami, bo przecież ma jeszcze szansę awansu. Gdyby udało się jej urwać naszym sąsiadom chociaż dwa punkty, a Polakom z Ukainą zwyciężyć przyzwoitym stosunkiem, bylibyśmy świadkami pierwsze wielkiej sensacji na Euro 2016 - Polska lepsza od Niemców w fazie grupowej.

Trzeba więc w tej Marsylii, w obecności 60 tysięcy widzów i przynajmniej 30 tysięcy Polaków, postawić kropkę nad i. Powinno nam w tym pomóc środziemnomorskie powietrze. A wygrać możemy wiele - w 1/8 finału unikniemy Francji!

To jednak nie koniec pozytywnych akcentów odnośnie reprezentacji Polski. Po pierwszej kolejce do jedenastki najlepszych zawodników L'Equipe trafił Łukasz Piszczek. Zawodnik Borussii Dortmund otrzymał "7" w 10-stopniowej skali.

Drugi wielki pozytyw, to fakt, że telewizja M6 pobiła swój rekord oglądalności - mecz Polska - Niemcy śledziło 5,8 miliona widzów. M6 zmiotła tego dnia konkurencję. Ale to jednak telewizja otwarta - prawdziwym sukcesem jest fakt, że w kodowanym kanale beIN Sport mecz ten oglądało 1,3 miliona widzów. To daje w sumie 7 milionów Francuzów, którzy oglądali spotkanie Polski z Niemcami!

Oczywiście media papierowe są pełne artykułów o naszych reprezentantach. Dużo miejsca poświęca się Robertowi Lewandowskiemu. Pojawiły się również doniesienia, że w przyszłym sezonie w Ligue 1 do Kamila Grosickiego dołączą Maciej Rybus (Lyon), Grzegorz Krychowiak (PSG) i Kamil Glik. Za stopera Torino Monaco jest ponoć w stanie zapłacić nawet 15 milionów euro. Byłby to najwyższy transfer polskiego piłkarza w historii.

Jak widać, warto się pokazać w Europie, bo efekty przychodzą same.

 

KLIKNIJ I POLUB POLSATSPORT.PL NA FACEBOOKU!