Ukraina po porażkach z Niemcami i Irlandią Północną (obie po 0:2) z zerowym dorobkiem zajmuje ostatnie miejsce w tabeli i nie ma już szans na awans. Z kolei biało-czerwoni są na drugim miejscu, ale podobnie jak prowadzący w tabeli Niemcy mają cztery oczka.

 

„Jeżeli to byłby poziom amatorski, to nie chciałbym tego meczu. Jednak mamy do czynienia z profesjonalistami i liczę, że moi gracze podejdą do tego meczu jak profesjonaliści. Muszą się dobrze przygotować psychologicznie, bo niektórzy ukraińscy dziennikarze mieli wpływ na nastroje w naszym zespole” – powiedział Fomenko na poniedziałkowej konferencji prasowej.

 

Wtorkowe spotkanie przeciwko biało-czerwonym prawdopodobnie będzie ostatnim Fomenki w roli selekcjonera reprezentacji Ukrainy.

 

„Nie powiedziałem jeszcze zawodnikom do widzenia. Razem wrócimy do kraju i będziemy mieli czas, żeby się pożegnać. Po tym turnieju będę musiał się podnieść. Podejmę decyzję odnośnie swojej przyszłości po tych negatywnych wydarzeniach na tym turnieju. Jednak teraz piłkarze rozumieją, że czeka nas ciężki mecz” – przyznał szkoleniowiec.

 

Dodał, że wszystkich zawodników ma do dyspozycji, ale przewiduje w składzie pewne zmiany.

 

„Wszyscy są w dobrej dyspozycji. Każdy rozumie, że pozostał nam jeden ważny mecz i każdy zrobi wszystko, aby poprawić błędy popełnione w dwóch poprzednich spotkaniach. Nie mogę robić wielu zmian, ale na pewno będą w podstawowym składzie” – zdradził.

 

Przed turniejem Ukraina oceniana była jako główny rywal Polski w walce o drugie miejsce w grupie C.

 

„Już wcześniej powiedziałem, że piłka nożna na Ukrainie cierpi z powodu sytuacji politycznej. Mamy wyjątkową sytuację w kraju i to przeniosło się futbol. Spadł poziom rozgrywek ligowych. Przykro nam, że nie spełniliśmy oczekiwań, ale to jest konsekwencja sytuacji politycznej” – podkreślił Fomenko. Selekcjoner Ukrainy ocenił także reformę rozszerzenia mistrzostw Europy do 24 zespołów.

 

„Dla kibiców to lepsze rozwiązanie. Im więcej zespołów, tym więcej zadowolonych fanów. Na zawodnikach ciąży jednak większa presja i większa praca. Być może dla piłkarzy lepiej byłoby gdyby pozostano przy 16 zespołach. Można powiedzieć, że poziom meczów jest wysoki, więc czemu nie zostać przy 24 drużynach” – ocenił Fomenko.

 

Klasę polskiego zespołu docenił pomocnik Szachtara Donieck Taras Stepanenko.

 

„Polski zespół jest w dobrej formie. Widać to po ostatnich eliminacjach i meczach na Euro 2016. W porównaniu do meczów w eliminacjach mistrzostw świata 2014 polski zespół jest dużo lepszy. Nie wiem czy będę miał okazję rywalizować przeciwko Grzegorzowi Krychowiakowi, ale jeśli gra w Sevilli to nie może być słaby” – powiedział Stepanenko.

 

Podkreślił, że wpływ na ich nastroje miały krytyczne opinie ukraińskich mediów po porażce z Irlandią Północną.

 

„Trener miał na myśli, że bezpodstawna krytyka o tym, że pokonali nas amatorzy, nie powinna mieć miejsca. Trzeba szanować naszych rywali. Naprawdę chcemy wygrać z Polską, ale to nie będzie łatwe. Każdy, kto zagra, musi dać z siebie 100 procent” – zakończył Stepanenko.

 

Ze względu na zły stan murawy na Stade Velodrome oba zespoły nie mogły w poniedziałek trenować na tym obiekcie. Zawodnicy obydwu drużyn z murawą zapoznają się dopiero we wtorek.

 

Ostatnie mecze w grupie C we wtorek o godz. 18 - Polska w Marsylii zmierzy się z Ukrainą, a Niemcy w Paryżu zagrają z Irlandią Północną.

 

KLIKNIJ I POLUB POLSATSPORT.PL NA FACEBOOKU!