To nie jest typowa reprezentacja Portugalii. Mamy ćwierćfinały, a drużyna Fernando Santosa wygrała na Euro 2016 tylko jeden mecz - zajęło jej to dokładnie godzinę i 57 minut. Gdzie ten ofensywny polot i wyobraźnia, z których dotąd słynęła? To już minęło. Portugalia 2016 idealnie wpasowała się w taktyczną formułę Euro 2016.

Jednak ta sama minimalistyczna Portugalia pokonała w sobotę najlepszą drużynę fazy grupowej. Tę, która zwyciężyła wcześniej - bądź co bądź - nadal wielką Hiszpanię. - Byli nastawieni bardzo defensywnie. Czekali na swoją szansę i w końcu ją dostali. Taki jest futbol. Chyba każdy potwierdzi, że to my zasłużyliśmy na zwycięstwo, a oni mieli po prostu szczęście. Nie ma się co oszukiwać, Portugalia nie jest wystarczająco dobra, by wygrać turniej - twierdzi chorwacki obrońca Vedran Corluka.

Nowe oblicze drużyny przypisuje się oczywiście Santosowi, który większość swojej kariery spedził w Grecji. Przez cztery lata (2010-2014) prowadził tamtejszą reprezentację, a w ciągu ośmiu pozostałych trenował m.in. Panathinaikos i AEK. Eksperci nazywają to filozofią "niskiego ryzyka", z której grecki futbol słynie, a którą doskonale widać po trzech grupowych remisach Portugalii na Euro 2016.

 

Ronaldo psuje atmosferę?


Filozofia ta ma w kadrze wielu zwolenników, ale ciężko sobie wyobrazić, by pasowała zawodnikowi tak ultra-ofensywnemu, jak Cristiano Ronaldo. Frustracja gwiazdora Realu przybiera różne formy - od wyrzucenia mikrofonu reportera do rzeki po szydzenie z reprezentantów Islandii. Szefem jest jednak Santos, za którym przemawiają wyniki. Portugalia, mimo bardzo wyboistej drogi, jest przecież w ćwierćfinale.

Frustracja Ronaldo nie przekłada się jednak na atmosferę w zespole. Przynajmniej tak twierdzi Nani. - Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że przeżywam teraz swój najlepszy okres w reprezentacji. Wszyscy doskonale się dogadujemy i - jak pokazał mecz z Chorwacją - płyniemy w jednym kierunku. Także pod względem czysto piłkarskim nigdy nie byliśmy w lepszej formie - uważa 29-latek, który w kadrze gra od 2006 roku.

Jak twierdzą dziennikarze angielskiego "Guardiana", Polska i Portugalia mają wiele wspólnego: solidną organizację gry, bardzo dobrze przygotowanych kondycyjnie zawodników i przede wszystkim - najlepszych strzelców świata. Faworyta wskazać niesłychanie ciężko.

Co mówi historia?

Polska mierzyła się z Portugalią jak dotąd 10 razy - trzy z tych meczów wygraliśmy, trzy zremisowaliśmy i cztery przegraliśmy. Różnica bramek wynosi 13:9 na korzyść Portugalczyków.

Gdy tylko okazało się, że zagramy z nimi także w ćwierćfinale Euro 2016, cała Polska przypomniała sobie rok 2006 i zwycięstwo na Stadionie Śląskim. Pokonaliśmy ich wtedy 2:1, a obie bramki zdobył Euzebiusz Smolarek. W składzie tamtej drużyny był już Cristiano Ronaldo, wówczas gracz Manchesteru United. Pomyśleć tylko, że taki Grzegorz Bronowicki, piłkarz kompletnie dziś zapomniany, założył mu wtedy "siatkę".

Na przeciwległym biegunie jest natomiast porażka 0:4 z mundialu 2002, kiedy hat-tricka Jerzemu Dudkowi wpakował Pedro Pauleta. Ostatni mecz między Polską a Portugalią odbył się w lutym 2012 roku (inauguracja Stadionu Narodowego) i skończył się bezbramkowym remisem.

Przewidywane składy na mecz Polska - Portugalia...

Polska: Łukasz Fabiański - Łukasz Piszczek, Kamil Glik, Michał Pazdan, Artur Jędrzejczyk - Jakub Błaszczykowski, Grzegorz Krychowiak, Krzysztof Mączyński, Kamil Grosicki - Robert Lewandowski, Arkadiusz Milik.

Portugalia: Rui Patricio - Cedric, Pepe, Jose Fonte, Raphael Guerreiro - Adrien Silva, Andre Gomes (William Carvalho), Renato Sanches - Joao Mario (Ricardo Quaresma), Cristiano Ronaldo, Nani.

Powiedzieli...

Hubert Małowiejski (szef banku informacji reprezentacji Polski): Będziemy przygotowani na wszystko, co Portugalczycy mają w ofensywie. Ronaldo oddał 34 strzały, ale cały zespół 74, czyli trochę akcji było rozwiązanych w inny sposób. Wiadomo, kto jest głównym zagrożeniem, jednak nie możemy zapominać, że to zespół mający wielu klasowych zawodników. I samo ograniczenie poczynań Ronaldo to jeszcze za mało.

Jose Fonte: Musimy kontynuować ciężką pracę. To, czy Polska jest faworytem, czy też nie, nie jest dla mnie ważne. Owszem, jest w ćwierćfinale, bo jej zespół prezentuje dużą jakość. Mnie jednak interesuje tylko Portugalia. Szanse oceniam 50 na 50.

Transmisja meczu Polska - Portugalia od 21:00 w Polsacie, Polsacie Sport i Polsacie Sport 2. Komentują: Mateusz Borek i Tomasz Hajto.

 

KLIKNIJ I POLUB POLSATSPORT.PL NA FACEBOOKU!