Przemysław Iwańczyk: Trzy spotkania w fazie pucharowej rozstrzygane były poprzez serie rzutów karnych, do tego był jeszcze dogrywka w wykonaniu Chorwacji i Portugalii. Chciałbym porozmawiać o odporności psychicznej piłkarzy na to bez wątpienia stresujące zajęcie, jakim jest wykonywanie „jedenastek”. Doświadczył tego stresu między innymi Jakub Błaszczykowski. Co się dzieje w głowie piłkarza, który podchodzi i musi zmierzyć się z odpowiedzialnością za cały zespół, za całe lata przygotowań do turnieju, za eliminacje i wreszcie, z oczekiwaniami kibiców, którzy siedzą na trybunach i nie wyobrażają sobie, by nie trafił.

 

Michał Dąbski: Właśnie tak jak powiedziałeś, w momencie, w którym kończy się ta rywalizacja grupowa, gdy wspólnie odpowiadamy za wyniki, kiedy w jedenaście osób biegamy po boisku i nagle to ja musze stanąć sam na sam przed bramkarzem i w moich nawet nie lękach, tylko w mojej nodze jest ta odpowiedzialność, to rzeczywiście zmienia się bardzo dużo. Istnieje coś takiego,  że w momencie takiej presji – to się nazywa nawet dławiąca presja – zmienia się struktura tego w jaki sposób myślimy, odczuwamy i nie jest to obojętne dla naszej koncentracji i dla naszego pobudzenia. Założenie jest takie, że w momencie, w którym następuje ta presja zawodnik zaczyna nadmiernie koncentrować się na sobie oraz zaczyna nadmiernie koncentrować się na wykonaniu sportowym, na uderzeniu, które ma wykonać. W przypadku sportu na tak wysokim poziomie i w przypadku tego jednego uderzenia, które jest kluczowe zaczyna zaburzać to automatyzację wykonania sportowego

 

Dobrze, ale jest jeszcze coś takiego jak ludzka natura i coś, czego nie da się wytłumaczyć. Nie da się zwłaszcza w rozmowie samego ze sobą powiedzieć, że  „Słuchaj nic nie będzie. Jak nie trafisz to ok, jak trafisz to lepiej”.

 

By daleko nie szukać - jeśli myślimy o tym, dlaczego Jakub Błaszczykowski strzelił, nie strzelił, jeśli patrzymy nawet na mecz i rzuty karne Niemców i Włochów to równie dobrze każdy z nas może sobie spojrzeć na to jak wyglądały jego rozmowy kwalifikacyjne, w jaki sposób podchodzimy do prezentacji, kiedy przed nami jest ważna publiczność lub musimy zabrać głos publicznie. Oczywiście masz rację -zmienne osobowościowe każdego zawodnika warunkują to na ile będzie potrafił odnaleźć się w takiej sytuacji. Jednocześnie kluczowe są tutaj umiejętności uwagowe oraz pobudzenie – jeżeli ta sytuacja przestymuluje zawodnika zupełnie to nadmiar pobudzenia spowoduje, że to wykonanie sportowe się katastrofalnie obniży.

 

Weźmy taką bardzo symptomatyczną sytuację z tych meczów 1/8, meczów ćwierćfinałowych – Cristiano Ronaldo, który podchodzi do Moutinho przed rzutami karnymi w meczu z Polską, poszukuje go wzrokiem po czym woła go i mówi „Strzel to dobrze, jak nie strzelisz to – tutaj przekleństwo – to nic się nie dzieje . Wszystko w rękach Boga, dawaj, dawaj” I to jest lider, który występuje, który sam namaszcza takiego zawodnika niezależnie od decyzji trenera. Daje mu tym samym wsparcie czy obarcza go odpowiedzialnością?

 

Jeżeli jest to tak zwana osoba bliska - a jest - plus jest to autorytet i jednocześnie są w jednej drużynie to może on w tym momencie zwiększyć jego poczucie skuteczności, a co za tym idzie poczucie pewności wykonania sportowego.  Zawęża on jego uwagę, daje mu zgodę na to, że może wydarzyć się wszystko i mówi „Idź i to zrób jak to najlepiej”. Daje mu prosty komunikat. Również w technice pomagania zawodnikom z wyjścia z takiej dławiącej presji jest  m.in. to że daje im się krótkie komunikaty, które mają dotyczyć wykonania i to zwiększa prawdopodobieństwo, że dojdzie do automatyzacji  - są na to badania. Podchodzę, strzelam, zdobywam, dojdzie. Jak najbardziej taka postawa z poziomu autorytetu to jest postawą, która może sprzyjać.

 

Dalsza część rozmowy w materiale wideo.

 

KLIKNIJ I POLUB POLSATSPORT.PL NA FACEBOOKU!