Kiedy mówiło się o ewentualnych bohaterach finału Euro 2016, to wymieniało się nazwiska Cristiano Ronaldo, Antoine'a Griezmanna czy też Dimitri Payeta. Nikt o zdrowych zmysłach nie postawiłby na Edera, który praktycznie cały turniej przesiedział na ławce rezerwowych. Sześć minut z Islandią i siedem z Austrią chluby mu nie przynosi, lecz w tym decydującym spotkaniu zrobił różnice. Tym razem otrzymał od selekcjonera nieco więcej czasu, gdyż pojawił się na murawie w 79. minucie meczu. I został bohaterem.

A przecież dogrywka miała wyglądać jak 90 minut, czyli szachy oraz niecelne strzały. Wtedy jednak podanie Joao Moutinho trafiło do Edera, który zdecydował się na strzał z dystansu. Piłka zatrzymała się dopiero w siatce, nawet Hugo Lloris nie był w stanie jej odbić. Wszyscy Portugalczycy ruszyli na murawę, by razem z nim celebrować tę bramkę. Co za zwrot akcji!

 

KLIKNIJ I POLUB POLSATSPORT.PL NA FACEBOOKU!