W niedzielnym finale Portugalia w Paryżu po dogrywce Francję 1:0. Jak przyznał Dawidziuk, mecz nie był porywający dla zwykłego kibica, ale też miał swoją specyfikę.

 

"Na pewno był to inny finał, niż ten sprzed czterech lat, kiedy to Hiszpania zdominowała Włochów (wygrała 4:0), padło wiele bramek, było też sporo ciekawych akcji. Wczorajszy mecz pokazał, że w piłce potrzeba trochę szczęścia" - powiedział były asystent Leo Beenhakkera i Waldemara Fornalika.

 

W jego opinii kluczowym momentem spotkania była kontuzja kapitana Portugalii Cristiano Ronaldo, który w 25 min. musiał opuścić boisko.

 

"Mocno się zastanawiałem, w jaki sposób po opuszczeniu boiska przez Ronaldo, zareagują jego koledzy. A zareagowali kapitalnie, cały zespół wziął odpowiedzialność za końcowy rezultat. To było coś wyjątkowego. Często jest tak, że gdy traci się lidera, pojawia się dodatkowa motywacja, siła. Ronaldo to ważna część tego zespołu jeśli chodzi o jakość. Ofensywa Portugalii trochę ucierpiała, natomiast było widać tę chęć zastąpienia Ronaldo, ale nie przez innego zawodnika, tylko przez cały zespół" - skomentował.

 

Dawidziuk oceniając cały turniej zwrócił uwagę, że w większości spotkań taktyka wzięła górę nad improwizacją czy "radosnym futbolem".

 

"Mistrzostwa na pewno były zdominowane przez założenia taktyczne, które polegały na tym, żeby nie tracić bramek. Mecze nie kończyły się wysokimi wynikami. Dyscyplina taktyczna ukierunkowana była na to, by bronić, ale całym zespołem. Nie do końca zgadzam się z opiniami, że drużyna, która traciła mało goli, miała fantastyczną linię defensywną. Dzisiaj cały zespół broni, co pokazały te mistrzostwa. I to było też kluczem do tego, żeby znaleźć się w finale. Tak właśnie grała na tym turnieju Portugalia" - podkreślił.

 

Jak dodał, na pewno po latach z turnieju Euro 2016 zapamięta się dramat Ronaldo w finale oraz znakomitą postawę biało-czerwonych, którzy dotarli do ćwierćfinału.

 

"Dramat Ronaldo zakończony happy endem zapamiętamy na długo, choćby dlatego, że miał on miejsce właśnie w finale, a te spotkania z reguły zostają w pamięci. Trzeba też wspomnieć o postawie Polaków, którzy dokonali historycznego wyczynu. Wyszliśmy z grupy, potem mieliśmy pierwszą dogrywkę, wygrane karne ze Szwajcarią i niestety, porażka po karnych z Portugalią" - mówił.

 

Dawidziuk, obecnie trener bramkarzy Lecha Poznań, nie ukrywa, że w trakcie Euro 2016 sporo uwagi poświęcił grze zawodników występujących na tej pozycji.

 

"Mistrzostwa pokazały, że bramkarze posiadają coraz bardziej wszechstronną rolę na boisku. To już nie tylko zawodnicy, którzy bronią bramki, ale też w odpowiedni sposób reagują, mają swój udział w budowaniu akcji, otwarciu gry czy utrzymaniu piłki. Dzisiaj bramkarz chcąc grać na wysokim poziomie, musi być mocną integralną częścią zespołu. Nie da się już jego sklasyfikować jako oddzielnej pozycji w zespole" - wyjaśnił.

 

Wśród najlepszych golkiperów turnieju wymienił Łukasza Fabiańskiego i Portugalczyka Rui Patricio.

 

"Fabiański swoją grą pokazał, że o obsadę bramki możemy być spokojni w najbliższych latach. To była pierwsza impreza, w której odgrywał ważną rolę, bo we wcześniejszych turniejach, na mistrzostwach świata w Niemczech i na Euro 2008 jechał po naukę. Te mistrzostwa były dla niego wyjątkowe. Z kolei Patricio pokazał, że jest niezwykle silną postacią, miał duży wpływ na grę drużyny i bez wątpienia to był jego turniej. W tym finale spiął klamrą swój występ na Euro 2016 i Portugalia jemu też zawdzięcza swój sukces" - podsumował Dawidziuk.

 

KLIKNIJ I POLUB POLSATSPORT.PL NA FACEBOOKU!