Uwielbienie - czasem wręcz przybierające ogromne rozmiary - to w świecie sportu nic nowego. Wiedzą o tym choćby skoczkowie narciarscy jak na przykład Adam Małysz i Kamil Stoch. W parze z uwielbieniem równym krokiem idą... sukcesy. W Polsce przeżywaliśmy już "Małyszomanię", "Stochomanię", bez echa nie przeszły także wyniki naszych siatkarzy, którzy w 2014 roku zostali mistrzami świata. Po eliminacjach piłkarskich mistrzostwach Europy kibica wyjątkowym uczuciem darzyli Roberta Lewandowskiego - najlepszego strzelca kwalifikacji.

Po Euro nastał czas na... "Pazdanomanię". Michał Pazdan, obrońca warszawskiej Legii, stał się bohaterem wszelkiego rodzaju memów. A wszystko za sprawą świetnych występów na francuskim turnieju. Kto mógł przypuszczać, że zrobi taką furorę? Tym kimś był Leo Beenhakker, który w 2008 roku - ogłaszająć kadrę na Euro 2008 w Austrii i Szwajcarii - zaskoczył wszystkich, zabierając go na turniej. Tam jednak nie zadebiutował. Treningi zaprocentowały w przyszłości.

 

KLIKNIJ I POLUB POLSATSPORT.PL NA FACEBOOKU!