Było już po północy. Zdradził, co zrobił Lewandowski
To był jeden z najbardziej emocjonalnych momentów w karierze Roberta Lewandowskiego. Polak w niedzielę oficjalnie pożegnał się z kibicami Barcelony na Camp Nou. Jeszcze długo po meczu z Betisem kapitan naszej kadry nie opuszczał stadionu, co zdradza jeden z hiszpańskich dziennikarzy.

Kiedyś Jerzy Dudek mógł liczyć na ciepłe pożegnanie z Realem Madryt, kiedy piłkarze "Królewskich" stworzyli szpaler na jego cześć przy akompaniamencie braw na Santiago Bernabeu. Po latach na jeszcze większy hołd w Barcelonie doczekał się Robert Lewandowski.
Nie mogło być inaczej, ponieważ Polak przez cztery lata gry zaskarbił sobie sympatię kibiców ze stolicy Katalonii i zapracował na miano legendy klubu. Przyszedł w trudnym momencie, gdy drużyna była w cieniu Realu Madryt. Teraz opuszcza ją jako trzykrotny mistrz Hiszpanii, zdobywca 119 bramek i 24 asyst w 192 spotkaniach.
ZOBACZ TAKŻE: Lewandowski na ustach hiszpańskich mediów! Nawiązali do Messiego
W niedzielę Lewandowski rozegrał swój ostatni mecz na Camp Nou. Klub, zespół i kibice oddali mu hołd. Nie zabrakło łez i wzruszeń. 37-latek długo nie potrafił opuścić murawy, co relacjonuje jeden z hiszpańskich dziennikarzy za pośrednictwem mediów społecznościowych.
"Osiem minut po północy. Lewandowski schodzi z murawy Spotify Camp Nou. Przemierzył każdy centymetr boiska z przyjaciółmi i rodziną. Śpiewali, tańczyli i zrobili tysiąc selfie. Potem "Lewy" zrobił zdjęcia z całym personelem klubu, który był na murawie. Nie chciał wychodzić ze stadionu" - przekazał Lluis Bou Morera.
FC Barcelona wygrała w niedzielny wieczór z Realem Betis 3:1. Lewandowski zagrał od początku jako kapitan drużyny i opuścił boisko w 84. minucie. Do zakończenia sezonu został tylko jeden mecz - w sobotę 23 maja na wyjeździe z Valencią.
Przejdź na Polsatsport.pl
