Lewandowska wywołała burzę dwoma słowami. Teraz wyjaśnia
Nie milkną spekulacje dotyczące przyszłości Roberta Lewandowskiego. Obecnie najgłośniej mówi się o jego możliwych przenosinach do tureckiego giganta, Fenerbahce. Żona piłkarze nieumyślnie podsyciła plotki. Teraz wyjaśniła całą sytuację.

Robert Lewandowski przebywa obecnie na zgrupowaniu reprezentacji Polski i przygotowuje się do meczu towarzyskiego z Nigerią, który odbędzie się w środę o godz. 20:45 na Stadionie Narodowym w Warszawie. W tym czasie spekulacje transferowe nabierają tempa. Kandydat na prezesa tureckiego klubu Fenerbahce, Hakan Safi, miał złożyć Polakowi ofertę przejścia do wicemistrza Turcji. Sam Lewandowski nie odniósł się do tych informacji, jednak jego żona podsyciła plotki.
ZOBACZ TAKŻE: Kto zaimponował przed mundialem? Wyniki i skróty wtorkowych sparingów przed MŚ
Pod jednym z postów Anny Lewandowskiej na Instagramie pojawiło się pytanie: "Czy jest szansa na Turcję?". Żona piłkarza odpowiedziała: "Będzie Turcja", nie wyjaśniając jednak, w jakim kontekście padły te słowa.
Wywołała tym niemałe poruszenie. Tureccy kibice, jak to mają w zwyczaju, zasypali profile Lewandowskich komentarzami dotyczącymi przenosin do Fenerbahce, co spowodowało szybką reakcję Anny.
Niedługo później w relacji Lewandowskiej pojawiło się wyjaśnienie tych słów.
"Spokojnie, kochani. Tym razem chodziło tylko o mój obóz Camp by Ann w Turcji, w hotelu Rengum, w październiku (zapisy już wkrótce). Ale przyznaję, internet działa szybciej niż plotki transferowe" - napisała.
Oprócz Turcji Lewandowski jest łączony także z klubami z USA oraz Arabii Saudyjskiej.
Przejdź na Polsatsport.pl
