Tego Lewandowski nie chciał zrobić. Trener Chicago Fire wyłożył karty na stół
- On ciągle jest na etapie przedsezonowym, ale nie chciał schodzić z boiska - powiedział po meczu z Santosem Laguna trener Chicago Fire Gregg Berhalter o Robercie Lewandowskim. Polski napastnik został na boisku do końca spotkania i w doliczonym czasie gry ustalił wynik na 3:1.

Lewandowski, który przed tygodniem zaliczył premierowe dwie bramki w lidze MLS, rozgrał teraz całe spotkanie w Leagues Cup, a gola strzelił tuż przed końcowym gwizdkiem. Po wymianie podań z Polakiem Duńczyk Philip Zinckernagel oddał strzał, golkiper gości sparował piłkę, którą z ostrego kąta były napastnik Barcelony umieścił w siatce.
ZOBACZ TAKŻE: Nagle chłopiec ruszył w kierunku Lewandowskiego! Mecz został przerwany
- On ciągle jest na etapie przedsezonowym, ale nie chciał schodzić z boiska. Cieszę się z jego wysiłku i cieszę się, że udało mu się wytrzymać całe 97 minut - powiedział trener Fire Gregg Berhalter o Polaku, który został uznany najlepszym zawodnikiem meczu.
Drużyna z Chicago miała sporo problemów w tym spotkaniu i przegrywała od 20. minuty po trafieniu Argentyńczyka Ezequiela Bullaude. W 72. wyrównał Zinckernagel, a w ostatniej minucie regulaminowego czasu gola dającego prowadzenie gospodarzom strzelił Fin Robin Lod.
- Byłem rozczarowany naszą grą w pierwszej połowie. Energia nie była na takim poziomie, na jakim powinna być, ale w drugiej części wszystko się odwróciło. Musieliśmy poprawić strukturę ataku, a wtedy też łatwiej się bronić - skomentował Berhalter.
W Leagues Cup, którego pierwsza edycja odbyła się w 2019 roku, każda z 36 drużyn - po 18 z ligi MLS i meksykańskiej MX - rozegra po trzy spotkania w fazie ligowej. Następnie uczestnicy zostaną sklasyfikowani w zbiorczych tabelach, osobnych dla ekip z USA i Meksyku. Po cztery najlepsze z każdego z tych krajów zakwalifikują się do fazy pucharowej.

