Manny Pacquiao zostanie prezydentem kraju i obroni pas mistrza świata?

Sporty walki
Fot. PAP
Wybory prezydenckie na Filipinach są w maju 2022. Manny jest jednym z najpoważniejszych kandydatów do objęcia najważniejszego stanowiska w kraju, ale niejedynym

Czy prezydent Pacquiao może bronić tytułu mistrza świata oraz mały spór o... najgorszą walkę w historii boksu - to tematy najnowszego wydania "Z narożnika PG". Zapraszam!

Marzenie trenera: "Chcę, żeby Pacquiao zdobył tytuł mistrza świata i obronił pas będąc prezydentem Filipin!”

 

Niewielu - albo żaden - z trenerów nie miał takiej sytuacji jak Freddie Roach. Dziś trenuje bokserską legendę, a za rok może będzie musiał podczas treningów mówić do Manny Pacquiao "panie prezydencie - więcej siły w tym prawym". Sam Pacquiao, który treningi w Hollywood dzieli z nieformalnymi sesjami politycznymi w Filipinach uważa, że uwielbia taki chaos i doskonale się w nim czuje.

 

Trudno mu zaprzeczyć, bo żyjąc  w takim pięściarsko-politycznym chaosie pokonywał bez większych problemów Keitha Thurmana i Adriana Bronera, ale takiej historii jak jego, w świecie boksu nie było. Czy "Pacman" naprawdę może zostać prezydentem zastanawia się dziennikarz "Los Angeles Times", Bill Dwyer. Okazuje się, że senator może łatwiej dać sobie radę w sobotnią noc z Yordenisem Ugasem, niż z pokonaniem obecnego prezydenta kraju. "Manny zawsze zapamiętał, na długo przed zostaniem politykiem, że ludziom trzeba pomagać".

 

ZOBACZ TAKŻE: Pacquiao wbija szpilkę w WBA!

 

Kiedy Manny usłyszał o problemach rybaków niemających już sił wiosłować na coraz dalsze połowy, kupił im silniki. Kilkaset. Ostatnio zdecydował się skoncentrować na problemie braku mieszkań - kupił ziemię i wybudował 1000 domów, rozdając je najbardziej potrzebującym. "Poszedłem powiedzieć, że moją nowy dom. Nie wierzyli. Powtórzyłem, że dom jest ich i nie muszą za niego płacić. Oni się popłakali, ja też" - wspomina Pacquiao - tak opisuje charakter mistrza świata "LA Times".

 

Ale zostać prezydentem to coś innego niż być ulubieńcem tłumów. "Pacquiao jest jednym z kilku kandydatów do wyborów w maju 2022 roku, a jego szanse ocenia się na 50 procent albo trochę gorzej. Obecny prezydent Rodrigo Duterte jest z tej samej partii politycznej, a panowie byli długo przyjaciółmi. To się zmieniło, kiedy Pacquiao zarzucił mu zbyt miękką politykę w sprawie Chin oraz korupcję w prezydenckiej służbie zdrowia, stwierdzając, że ponad 10 miliardów dolarów przeznaczonych na walkę z "covidem" gdzieś wyparowało. Duterte nazwał w odpowiedzi Pacquiao oszołomem, podrzucając myśl, że być może będzie teraz kandydował do prezydenckich wyborów... razem z córką, mającą objąć funkcję wiceprezydenta. "Nienawidzę  korupcji. Trzeba z tym skończyć, bo inaczej mój kraj nigdy nie pójdzie do przodu" - mówi Pacquiao.

 

Freddie Roach ma już plan. "Chcę dwóch walk: żeby Manny wygrał w sobotę, a później bronił pasa mistrzowskiego - jako prezydent Filipin".

 

Najgorsza walka w historii?!

 

Statystycznie, biorąc pod uwagę obliczenia "Compubox" - na pewno: w całej dwunastorundowej walce, John Riel Casimero i Guillermo Rigondeaux trafili wspólnie... 91 ciosów. W żadnej z rund nie trafili więcej niż siedmiu uderzeń, a żeby zdać sobie sprawę, co to oznacza wystarczy przypomnieć walkę Adama Kownackiego z Chrisem Arreolą: obaj panowie trafiali w każdej rundzie przeciwnika przynajmniej 56 uderzeniami! Dotychczasowy antyrekord należał od 2016 roku do Mario Barriosa (100  trafionych ciosów wspólnie z Davisem Boschiero), ale tamta walka nie wywołała aż takiej burzy dziennikarski-kibicowskiej  jak pojedynek Kubańczyka z Filipińczykiem.

 

Prawdopodobnie dlatego, że podobnie, jak jak jeden z sędziów punktowych, tak część dziennikarzy uważała, że ten, który uciekał, czyli Rigondeaux, walkę... wygrał. On sam skwitował to zdaniem, które jest już na pewno w klasyce boksu: zapytany dlaczego trafił rywala zaledwie 44 ciosami, Kubańczyk odparł ze stoickim spokojem: "Bo tylko tylu potrzebowałem, żeby wygrać". 

 

Czy była to najgorsza walka w historii? Nie zdaniem znanego dziennikarza pięściarskiego Dana Rafaela, który przypomina niesławny już pojedynek Bernarda Hopkinsa z 2003 roku, w obronie pasa WBC z niejakim  Morrade Hakkarem. Skończony w ósmej rundzie przez poddanie, ale tego, co się działo w pierwszej rundzie nikt jeszcze nie widział: "Byłem w Filadelfii na tym najbardziej żenującym w historii widowisku w  obronie pasa mistrzowskiego. Hakkar w pewnym momencie pierwszej rundy, dosłownie sprintem biegał wokół ringu - taki był przerażony widokiem Hopkinsa, Ze wszystkich walk jakie relacjonowałem, ta była najgorsza” - pisze Rafael.    

 

Transmisja walki o pas WBA Super World w Las Vegas - waga półśrednia: Manny Pacquiao - Yordenis Ugas w nocy z soboty na niedzielę od godz. 3.00 w Polsacie Sport

Przemysław Garczarczyk z USA, Polsat Spot

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.