Mioduski chwali przepis Bońka! „Tak dla młodzieżowca!”

Piłka nożna
Fot. Cyfrasport
Mioduski: „Już nie kombinowałbym z formatem. Legia nie była za zwiększeniem ligi. Dla nas mógł zostać format ESA 37, ale obecny – z osiemnastoma zespołami – też nie stanowi problemu, a rzeczywiście jest odpowiedni marketingowo”.

Właściciel Legii, Dariusz Mioduski widzi trudności z łączeniem gry w Europie i regularnym punktowaniem w PKO Bank Polski Ekstraklasie. Jednak zaznacza: „Nie kombinowałbym z formatem ligi”. I dodaje: „Nigdy nie byłem przeciwko przepisowi o obowiązkowym młodzieżowcu”.

W poprzednim sezonie był okres przejściowy – liga z 30. kolejkami, po tym jak przez 7 lat obowiązywał format ESA 37, nadzwyczaj rozbudowany. Ba, początkowo jeszcze z podziałem punktów po 30. kolejkach! W sezonie 2021/22 odbędą się 34. kolejki. Rzecz jasna format 18-zespołowy jest atrakcyjny także dla partnerów telewizyjnych i streamingowych, bo gwarantuje 306 meczów. Gdyby w lidze było tylko 16 zespołów, to w wariancie klasycznym spotkań rozegranych zostałoby 240. Przypomnijmy, że ESA 37 gwarantowała 296 meczów.

 

Mioduski na niedawnych spotkaniu z dziennikarzami zaznaczył: „Już nie kombinowałbym z formatem. Legia nie była za zwiększeniem ligi. Dla nas mógł zostać format ESA 37, ale obecny – z osiemnastoma zespołami – też nie stanowi problemu, a rzeczywiście jest odpowiedni marketingowo”. Prezes Legii dodał: „Liga jest naprawdę ekscytująca. Jedyne, o czym bym pomyślał, to zmniejszenie liczby spadkowiczów. Bundesliga też jest 18-zespołowa, a bezpośrednio spadają dwa zespoły. Trzecia od końca drużyna gra baraż z trzecim zespołem z 2. Bundesligi. Ta presja w Polsce związana ze bezpośrednim spadkiem trzech drużyn jest – w moim przekonaniu – zbyt duża”. Legia przegrała już 4 z 7 meczów ligowych. Mioduski jeszcze przed meczem z Rakowem powiedział: „Gra raz w tygodniu, a co 3-4 dni – gdy trzeba łączyć obowiązki w Europie z punktowaniem w Polsce – to niemal inna dyscyplina sportu”.

 

Szef Legii - podsumowując dyskusję nad formatem rozgrywek - zaznaczył: „Teraz jest czas, który trzeba dobrze wykorzystać – muszą być wdrażane właściwe modele funkcjonowania klubów. Legia budowana jest na odpowiednich fundamentach i – jestem przekonany – w dłuższej perspektywie czasowej przyniesie to właściwe efekty. Legia Training Center, to coś, co zmieniło klub. Infrastruktura z ośmioma pełnowymiarowymi boiskami trawiastymi, z odpowiednią bazą do treningów i regeneracji - do rozwijania młodych piłkarzy! - powoduje, że dział sportowy może właściwie pracować. A rozwój akademii może przyczynić się do kompletnie innego myślenia w wielu aspektach i to będzie coś, co przyniesie duże korzyści dla klubu”.

 

A przepis o młodzieżowcu, który w PKO Bank Polski Ekstraklasie obowiązuje trzeci sezon? Mioduski zaznacza: „Nigdy nie byłem przeciwko przepisowi o młodzieżowcu. Trenerzy są wynikowcami, ten przepis nam wręcz pomaga w tej sytuacji - to dobry proces, aby pojawiało się więcej zdolnej młodzieży”.

 

Przepis o młodzieżowcu to inicjatywa poprzedniego prezesa PZPN, Zbigniewa Bońka. Mioduski – jako właściciel największego klubu w Polsce, zdecydowanie nastawionego na sukces – mógłby pierwszy wznosić hasło o zmianie tej regulacji. Tymczasem publicznie słyszymy zupełnie inny głos. Mioduski argumentuje: „To motywujące dla trenerów. Bo gdy określam trenerów mianem wynikowców, to nie jest krytyczne, a raczej po prostu stwierdzam fakt. Każdy trener żyje pod presją. Myśli rezultatem najbliższego meczu. Utrudnia to koncepcyjne działania. Nie jest łatwo stawiać na młodych piłkarzy, nawet tych najzdolniejszych, jak u nas niedawno Sebastian Szymański, czy Michał Karbownik. Nie jest łatwy proces przeskoczenia z Centralnej Ligi Juniorów, czy z drugiej drużyny do pierwszego zespołu. A przepis narzuca wystawianie takiego piłkarza i nie ma odwołania. Powoduje w dodatku, że trzeba myśleć o właściwych proporcjach przy konstruowaniu kadry – choćby proporcji piłkarzy starszych, doświadczonych, a liczbą zdolnej młodzieży. Młody zawodnik – powiedzmy to bardzo wyraźnie – aby się rozwijał – musi regularnie grać. Może z czasem wystawienie młodych, polskich piłkarzy powinno być wspieranie, a nie wymuszane. Jednak w naszych warunkach to wymuszanie na tę chwilę jest pożyteczne”.

 

ZOBACZ TAKŻE: Plan transmisji wtorkowych meczów Ligi Mistrzów

 

Mioduski z optymizmem odniósł się też do budowania rankingu klubowego UEFA na przestrzeni 5-6 lat. Właściciel Legii powiedział: „Rzecz jasna nie jest to zależne tylko od Legii. Potrzeba dwóch-trzech klubów, które regularnie by na to pracowały. Jednak, gdy patrzę, jak rozwija się Lech, Raków, czy Pogoń, to sądzę, że stosunkowo szybko zrobimy progres. Szkocja jest tego przykładem, gdy do Celticu w ostatnich latach dołączyli Rangersi, jeśli chodzi o europejskie występy. Szkoci są obecnie na 9. pozycji, jeśli chodzi o ranking UEFA. Chorwacja jest 15, ale powiedzmy sobie szczerze – ich ranking ciągnie w górę Dinamo Zagrzeb, choć w Europie pojawiają się i inne kluby z tego kraju. Oglądając naszą ligę, widzę coraz więcej jakości piłkarskiej. To naprawdę może przynieść efekt, że z 30 miejsca przesuniemy się na miejsce 15 w ciągu pięciu lat”. 

 

Piętnaste miejsce w klubowym rankingu UEFA jest bardzo pożądane, bo 2 kluby mogą ubiegać się o start w Lidze Mistrzów, jeden w Lidze Europy, a 2 walczą o Ligę Konferencji. W przypadku Polski – aktualnie na 28. miejscu – tylko mistrz walczy o Ligę Mistrzów (ewentualnie może trafić do Ligi Europy lub Ligi Konferencji), a 3 drużyny ubiegają się o rozgrywki grupowe Ligi Konferencji.

Roman Kołtoń, Prawda Futbolu

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.