Piotr Szmajda: Nie dam Syrowatce żadnych szans

Sporty walki
fot. materiały prasowe
Piotr Szmajda 29 października na gali Babilon Boxing Show zmierzy się z Michałem Syrowatką

- Życzę Syrowatce wszystkiego dobrego, ale musi wiedzieć, że ja mu nie dam nawet najmniejszych szans - deklaruje 21-letni Piotr Szmajda (6-0, 3 KO), który 29 października na gali Babilon Boxing Show w Jaworznie będzie chciał pokonać w dobrym stylu Michała Syrowatkę (22-5, 7 KO). Transmisja na kanałach sportowych telewizji Polsat.

Już 29 października na gali Babilon Boxing Show w Jaworznie zawalczysz z doświadczonym Michałem Syrowatką. Kiedy dowiedziałeś się, że wystąpisz na tej imprezie?


Piotr Szmajda: Wiktor Materan mnie już poinformował miesiąc temu o moim występie, gala pierwotnie miała się odbyć 15 października, ale została przesunięta na 29 października. Od razu zaakceptowałem ten pojedynek.

Michał Syrowatka jest znanym nazwiskiem na polskim rynku. W ostatnich dwóch pojedynkach przegrywał boleśnie, ale to doświadczony pięściarz. Jakie były Twoje pierwsze odczucia, gdy dowiedziałeś się, że to Syrowatka będzie Twoim rywalem?


- Oglądałem go bardzo często na Polsacie i pomyślałem sobie: "Kurde, jeśli wygram tę walkę to otworzą mi się drzwi do mojej prawdziwej kariery". Nie ukrywajmy, każdy chciałby mieć takie nazwisko na swoim koncie. Pomyślałem, że dam radę, wysilę się i dam z siebie wszystko, aby wygrać ten pojedynek. I teraz jestem tutaj i będę z Michałem walczył.

Michał Syrowatka powiedział, że walka z Tobą nie będzie dla niego z gatunku "być albo nie być", ale on chce samemu sobie udowodnić, że ma szansę wrócić i dobrze się zaprezentować.


- To jest moja szansa. On ma dalej dużo do stracenia, bo ostatnie walki przegrywał, ale po prostu nie chcę dać mu szansy powrócić. Chcę pokazać ludziom, kim jestem, czym jest mój boks. Chcę się po prostu rozwijać i iść dalej.

Zadeklarował również, że jeśli udałoby mu się wygrać z Tobą i bardzo dobrze zaprezentować, to chciałby rewanżu z Oskarim Metzem i Przemysławem Runowskim. Czy oglądałeś te walki? Jeśli tak, jakie wyciągasz z nich wnioski?


- Analizowałem niektóre walki Michała, ale też nie chcę powiedzieć za dużo. Na razie nie chcę nic mówić o tym, co zauważyłem, bo wszystko pokażę w pojedynku z Syrowatką. Nie chcę też mówić o jego przegranych pojedynkach, bo każdy ma słabsze dni i wiem, że Michał jest dobrym zawodnikiem. To, że przegrał kilka pojedynków, nie oznacza, że jest skreślony z listy. Bo wiem, że jest niebezpieczny. Widziałem jego niektóre walki i on w kilku z nich powracał do gry, zmieniał się scenariusz walki na jego korzyść. Bardzo szanuję go jako zawodnika, ale jestem aktualnie w innym stanie zmotywowania, przygotowania. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie po mojej myśli i pokażę polskim kibicom, kim jestem. Chcę odpowiednio się zaprezentować.

Syrowatka ma obecnie renomę pięściarza naruszonego. Wielu ekspertów i kibiców uważa, że powinien zakończyć karierę. Wyobrażasz sobie, że wygrywasz z Michałem przed czasem?


- Chcę dać dobre show. Chciałbym, żeby ludzie polubili mój boks i chcieli mnie oglądać. I to jest mój plan. Jeżeli go znokautuję, to go znokautuję. Jeśli wygram na punkty, to go po prostu wypunktuję. Dla mnie ważne jest to, żeby walka podobała się kibicom i mnie samemu.

Boksujecie w umownym limicie do 72 kg. To jest bardzo blisko wagi średniej. Czy masz jakieś inne wymarzone nazwiska pięściarzy, z którymi chciałbyś zawalczyć?


- Na razie skupiam się na Syrowatce, bo tak jak powiedziałem wcześniej: to są wrota do mojej kariery i jeżeli wygram tę walkę, to chciałbym zawalczyć jeszcze w tym roku. Jeśli dostanę możliwość występu jeszcze tej zimy, to wtedy wyjaśnię i powiem z kim chciałbym skrzyżować rękawice.

Przejdźmy do Twoich treningów. Jak się obecnie przygotowujesz do starcia z Syrowatką?


- Przygotowuję się pod okiem Tomasza Makowskiego, dokładnie tam, gdzie trenuje Paweł Czyżyk. On aktualnie ma kontuzję, ale miałem okazję z nim pracować na treningach. Szkoli mnie mój kuzyn Michał Szmajda oraz Tomek Makowski. Sparuję z jego wielkimi i dobrymi zawodnikami, jakimi są m.in. Michał Gołębiowski, Adrian Tomala. Sparuję z każdym, kto ma dobrą stójkę i pociąg do boksu. Mieszkam w Niemczech i tam też sparuję z różnymi bokserami amatorskimi, są tam też bokserzy z Afryki i z nimi również sparuję. Staram się boksować z każdym, kto ma ochotę na sparing i potrafi boksować. Ja wtedy przyjeżdżam i sparujemy.

Jak wygląda Twoja historia niemiecka?


- Miałem tylko jedną jedyną walkę amatorską, to wszystko miało być zupełnie inaczej. Byłem u mojego trenera Szamira Krimowa, choć nie chcę wspominać jego nazwiska, bo nie mam z nim już żadnego kontaktu i nie chcę mieć. Zacząłem u niego trenować, byli tam tacy zawodnicy jak np. Taras Gołowaszczenko. Sparowałem z nimi wszystkimi, z Tarasem również kiedyś sparowałem jak byłem młodszy. Miałem chyba wtedy 17-18 lat. Zrobiłem pierwszą walkę amatorską u mojego trenera, dałem świetną walkę, bo ciągle była bijatyka, nie było żadnej pauzy. Potem zaproponował mi starcie w boksie zawodowym, którą też wygrałem. Później potoczyło się tak, że zrobili mi jeszcze dwa występy w jednym roku, potem nadeszła piąta walka - to był pojedynek z Wołodymirem Borowskim w Zgorzelcu, zawalczyłem jeszcze raz i odszedłem z tego klubu. I teraz jestem po prostu u Tomka Makowskiego i na razie powodzi mi się dobrze, bo u Tomka byłem już wcześniej, kiedy miałem swoją czwartą walkę, to wtedy u niego się przygotowywałem i naprawdę bardzo mi się podobało, u niego jest wysoki poziom sportowy. Tam nie ma tak, że chcesz albo nie chcesz, tylko musisz to wykonać. Inaczej nie dasz tam sobie rady. Trzeba po prostu się skupić, zmotywować i iść dalej.

Czy masz może jakiegoś idola bokserskiego? Boksowałeś i mieszkasz w Niemczech, w Hamburgu przez wiele lat mieszkał i walczył Dariusz Michalczewski. Czy masz pięściarza, którego mocno śledzisz i bierzesz z niego przykład?


- Największy przykład biorę z Usyka oraz Łomaczenki, bo są to moi dwaj ulubieni bokserzy. Mam również wielu przyjaciół z Ukrainy, którzy mnie zapraszają do siebie do Kijowa, żebym się nauczył pięściarstwa ukraińskiego, ale o takich planach zamierzam rozmyślać dopiero po walce. Jeśli koronawirus nie będzie żadnym problemem, to chciałbym pojechać na Ukrainę i tam się trochę podszkolić boksersko.

Skoro Usyk jest jednym z Twój ulubionych pięściarzy, powiedz jak podobało Ci się jego zwycięstwo nad Anthonym Joshuą?


- Usyk wtedy po prostu skradł moje serce swoim boksem, swoją techniką, bo robił z Joshuą co chciał. On go nawet mógł znokautować w pewnym momencie. Usyk pokazał klasę, technikę bokserską i stary dobry ukraiński boks. To, że Ukrainiec jest tak dobrym bokserem, to zawsze wiedziałem, ale on nie pokazał jeszcze wszystkiego, na co go stać, bo wiem, że Usyk potrafi jeszcze więcej.

Czy chciałbyś powiedzieć coś swojemu najbliższemu rywalowi?


- Życzę Michałowi ogólnie wszystkiego dobrego, ale musi wiedzieć, że ja mu nie dam najmniejszych szans. Dziękuję wszystkim tym, którzy przyjadą z moich stron, bo wiem, że będzie was dużo. Przyjedzie dużo ludzi. Słyszałem, że także z Niemiec! Dziękuję mojej rodzinie, że mnie wspierają, bo tak wielkiego wsparcia już dawno nie odczułem.

Informacja prasowa

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.