Artur "Waluś" Walczak nie żyje

Sporty walki
fot. YouTube

Artur "Waluś" Walczak nie żyje. Miał 46 lat. "Waluś" przebywał w szpitalu po tym, jak doznał poważnego urazu podczas walki na gali PunchDown 5.

Walczak, były strongman, pod koniec października poważnie ucierpiał podczas walki na gali PunchDown 5. O śmierci sportowca poinformował jego przyjaciel Piotr "Bonus BGC" Witczak. "Spoczywaj w pokoju Przyjacielu. Do końca wszyscy wierzyliśmy... Mam nadzieję, że tam będzie Ci lepiej niż tu... Świat się kończy. Będzie mi Cię brakowało Artur" - napisał na Instagramie.

 

Wcześniej ten sam znajomy jako pierwszy przekazał dramatyczne wieści o stanie zdrowia zawodnika. Relacjonował także, że pojechał do szpitala we Wrocławiu, do którego przewieziono Walczaka. Tam lekarz miał przekazać mu przykre wieści, jakoby Artur miał "ciężkie uszkodzenie mózgu", a to "nie rokuje dobrze, jest malutka szansa na przeżycie".

 

Po tragicznym w skutkach nokaucie oficjalny komunikat wydali organizatorzy PunchDown. "Jest to bardzo nieszczęśliwe zdarzenie, jedno z tych, których nikt sobie nie życzy, jakkolwiek jest ono wpisane w ryzyko związane z tą dyscypliną sportu. Podczas nieszczęśliwego zdarzenia z wczorajszego wieczoru natychmiastowo zareagowali obecni na miejscu ratownicy medyczni, którzy przenieśli Artura w bezpieczne miejsce, w którym otrzymał pomoc doraźną i zostać poddany dalszej ocenie medycznej. Zawodnik zachowywał przytomność, ale zaobserwowane przez ratowników niepokojące symptomy neurologiczne skłoniły ich do wezwania na miejsce pogotowia ratunkowego, co niezwłocznie uczyniono. Następnie pogotowie przetransportowało Artura do jednego z wrocławskich szpitali w celu udzielenia mu dalszej specjalistycznej pomocy" - napisano.

 

Prokuratura Rejonowa Stare Miasto we Wrocławiu wszczęła postępowanie w sprawie wypadku na gali.

 

Czytaj więcej na Interia.pl.

Interia.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.