Marian Kmita: A dlaczego nie Jorginho?

Piłka nożna
fot. PAP
Jorginho sięgnął w 2021 roku po triumf w Lidze Mistrzów oraz mistrzostwo Europy.

Co prawda od gali „France Football” minęło już kilka ładnych dni, to jednak tu i ówdzie wciąż dyskutuje się, czy drugie miejsce Roberta Lewandowskiego w wyścigu po „Ballon d’Or” to sukces czy porażka Polaka. I pewnie jeszcze długo nie będzie zgodności w ocenie tego faktu, ale już dzisiaj warto zejść na ziemię z naszej polskiej orbity i przyjrzeć się temu zjawisku z koniecznego dystansu.

Najlepiej nadają się do tego zagraniczne media, a w tej masie, szczególnie niemieckie i francuskie, bo to one pokazują krańcową rozpiętość poglądów i argumentacji. Media w Niemczech traktowały szansę na sukces Lewandowskiego na równi z polskimi nadziejami, ponieważ gwiazda Bayernu jest traktowana jako oczywisty substytut braku w wyścigu z Messim niemieckiego piłkarza. Stąd pewnie szeroko cytowane, emocjonalne wypowiedzi Jurgena Kloppa i Lothara Matthausa, którzy nie kryją rozczarowania końcowym wynikiem plebiscytu. I to wybrzmiewa w Niemczech trochę tak jak u nas, sprowadzając się do gniewnego hasła: - „No do cholery, jak nie teraz to kiedy?”

 

Zobacz także: Robert Lewandowski odejdzie z Bayernu? Jego agent rozmawia z kolejnym klubem

 

Zupełnie z innej strony są media francuskie. Generalnie brak głównej nagrody plebiscytu „FF” dla Lewandowskiego nikogo tu nie bulwersuje, bo inne kontrowersje są dla nich o wiele ciekawsze. O ile zwycięstwa Lionela Messiego nikt nie podważa, uznając to za zjawisko zupełnie naturalne i zasłużone, to chętnie cytuje się wypowiedź szefa francuskiej federacji piłkarskiej Noela Le Graet. Ten zżyma się publicznie nad brakiem miejsca na podium dla Karima Benzemy szukając ukrytych powodów tego faktu w konsekwencjach tzw. afery taśmowej.

 

Renomowany dziennik sportowy „L’Equipe” w tytule artykułu opisującego wyniki plebiscytu, zrównuje rozczarowanie brakiem nagrody dla Lewandowskiego z takim samym zaskoczeniem ze strony Jorginho. W artykule można przeczytać: „Faworytowi odwołanej Złotej Piłki sprzed roku - Lewandowskiemu nie udało się wygrać z Messim, ale tej samej sztuki nie dokonał Jorginho – zdobywca razem z Chelsea pucharu Ligi Mistrzów i triumfator - z reprezentacją Włoch - tegorocznego Euro.”

 

W innym artykule kwituje się koniec ery Cristiano Ronaldo, który po raz pierwszy od 2010 roku znalazł się poza podium plebiscytu „FF”. W nawiasie przypomina się uszczypliwie jego wiek – 37 lat – jako domniemaną i zarazem naturalną przyczynę absencji na pudle.

 

W innym miejscu L’Equipe dodaje, że w zwycięstwie Messiego decydujące znaczenie miał sukces reprezentacji Argentyny w tegorocznym Copa America. Zaś dziennik „Le Monde” w swoim komentarzu także porusza ten wątek, podkreślając, że właśnie tego zabrakło Lewandowskiemu i słaby występ naszej reprezentacji na Euro nie pomógł Panu Robertowi w wyścigu po Złotą Piłkę. Dalej „Le Monde” zwraca uwagę, że Lewandowskiemu nie pomógł także sam Bayern. Dziennik podkreśla, że takie kluby jak Real Madryt czy Barcelona wkładają mnóstwo wysiłku i pieniędzy w promocję swoich gwiazdorów a w Bayernie ważny jest zespół, czyli kolektyw. Dlatego gwiazda Roberta Lewandowskiego świeci nad piłkarską Europą tylko ciut jaśniej od innych, ważnych postaci drużyny ze stolicy Bawarii.

 

A na koniec ciekawostka. Na stronie „France Football” jest sonda dla internautów w plebiscytowych kategoriach. No i w kategorii – Piłkarz Roku – wygrał… także Messi z wynikiem 35,4% głosów. Podobno drugi, choć tego już nie opublikowano, był "Lewy" a trzeci Benzema, więc ostateczny werdykt tegorocznego Ballon d’Or nie był chyba aż tak niesprawiedliwy, jak się w Polsce i Niemczech wydaje. Więcej, cieszmy się wszyscy z tego drugiego miejsca i niech bardzo szanuje je sam Robert Lewandowski, bo tylko Bóg raczy wiedzieć czy to się jeszcze kiedykolwiek zdarzy za naszego życia.

Marian Kmita/Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.