Pekin 2022: Ryoyu Kobayashi chce być... bestią na igrzyskach

Zimowe
fot. PAP
Ryoyu Kobayashi

Spokojny i stonowany zazwyczaj Japończyk Ryoyu Kobayashi po zdobyciu w Pekinie pierwszego złotego medalu w karierze - i to od razu olimpijskiego - nie krył emocji i radości. - Mogę być bestią na tych igrzyskach - powiedział skoczek.

Nawiązał tym samym do japońskiego przysłowia, że bestia w sporcie czai się i "uderza" w najważniejszych momentach, triumfując nad tymi, którzy okażą sportową słabość.

 

ZOBACZ TAKŻE: Dawid Kubacki nie powinien mieć medalu? Słoweńskie media piszą o kradzieży

 

25-latek urodzony w niewielkim mieście Hachimantai na wyspie Honsiu w niedzielę na normalnym obiekcie w Zhangjiakou okazał się najlepszy, pokonując wyraźnie głównych konkurentów, m.in. triumfatora poprzedniego edycji Pucharu Świata Norwega Halvora Egnera Graneruda czy aktualnego lidera klasyfikacji generalnej, Niemca Karla Geigera. Na podium obok Japończyka stanęli dość niespodziewanie Austriak Manuel Fettner i Dawid Kubacki.

 

- Byłem pewien, że dotychczasowe występy w tym sezonie prowadzą mnie na olimpijskie podium. Dobrze, że uwierzyłem w siebie właśnie teraz. Wielki sukces to dla mnie ważny znak, ale i impuls, że nadal mogę się rozwijać - powiedział po zwycięskich skokach.

 

W tym sezonie Kobayashi meldował się w czołowej piątce zawodów PŚ aż w 15 z 16 konkursów, w których startował.

 

Jego pewność siebie w Pekinie była tak duża, że opuścił serię próbną. Później przyznał, że już po treningach doskonale wiedział, jak powinien skoczyć, by walczyć o medal.

 

Japończyk w pierwszej serii osiągnął 104,5 m i na półmetku miał 6,2 pkt przewagi nad drugim Słoweńcem Peterem Prevcem (103 m) i trzecim Kamilem Stochem (101,5 m). W drugiej serii w niekorzystnych warunkach uzyskał 99,5 m i przypieczętował triumf, wyprzedzając Fettnera o 4,2 pkt i Kubackiego o 9,1 pkt.

 

Wcześniej w dorobku Kobayashiego był tylko brąz z MŚ w drużynie z Seefeld z 2019 r. oraz dwa medale z tego samego kruszcu z czempionatu globu juniorów w 2016 roku.

 

Jego sukces w Pekinie ma znaczenie nie tylko dla niego, ale i dla całej, wielopokoleniowej sportowej rodziny skoczków w Japonii. Dokładnie 50 lat temu 6 lutego 1972 r. w Sapporo na podium olimpijskim po konkursie na skoczni K-86 stanął tercet rodaków Kobayashiego - złoty Yukio Kasaya, srebrny Akitsugu Konno i brązowy Seiji Aochi.

 

Plany Japończyków na dużej skoczni pokrzyżował 11 lutego Wojciech Fortuna - złoto dał mu fenomenalny pierwszy skok na odległość 111 m oraz drugi na 87,5 m.

MC, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.