Pekin 2022: Norwegowie ze złotym medalem drużynowym w kombinacji norweskiej

Zimowe
fot. PAP/EPA
Norwegowie zdobyli złoty medal drużynowy w kombinacji norweskiej

Norwegowie zdobyli złoty medal drużynowy w kombinacji norweskiej, składającej się ze skoków na dużym obiekcie i biegu sztafetowego 4x5 km. Srebrny wywalczyli Niemcy a brązowy Japończycy. Polacy nie startowali.

Norwegowie drużynowo po raz trzeci w historii stanęli na najwyższym stopniu podium. Powtórzyli osiągnięcie z Nagano i Soczi. Osiem lat temu na metę Skandynawów również przyprowadził Joergen Graabak. Zawodnik w tegorocznych igrzyskach zdobył dwa medale - złoty na dużej skoczni i srebrny na normalnym obiekcie. Obie konkurencje uzupełniał bieg na 10 km.

 

Niespodzianką na podium jest brak ekipy austriackiej - najbardziej utytułowanej drużyny na igrzyskach olimpijskich. Austriacy w dotychczasowych startach zgromadzili najwięcej bo aż siedem medali, w tym dwa złote. Ich miejsce zajęli Japończycy, którzy do pierwszej trójki wrócili po 28 latach. Co więcej, reprezentanci tego kraju triumfowali na igrzyskach w Albertville i Lillehammer. Wówczas po raz ostatni zespoły składały się z trzech zawodników.

 

ZOBACZ TAKŻE: Szwecja z historycznym dorobkiem medalowym

 

W rywalizacji drużynowej po skokach, w walce o medale liczyły się tylko cztery ekipy. Różnice czasowe pomiędzy pierwszą i czwartą drużyną zawierały się w 12 s. To zapowiadało w sztafecie 4x5 km wyrównaną walkę. Rzeczywiście zawodnicy z Norwegii, Austrii, Japonii i Niemiec tasowali się podczas biegu. Wyrówna i zacięta walka w tej obsadzie trwała przez dwie zmiany. Na trzeciej osłabł Niemiec Eric Frenzel. Trzykrotny medalista olimpijski z poprzednich imprez, w Pekinie długo przebywał w izolacji po zakażeniu koronawirusem. Choroba odcisnęła piętno na stanie jego zdrowia i to było dobrze widać podczas rywalizacji.

 

Gdy wydawało się, że Niemcy nie będą się już liczyli w zabiegach o podium do walki przystąpił Vincenz Geiger. To doskonały biegacz, który udowodnił to kilka dni temu, zdobywając złoty medal na normalnej skoczni. Tracił do Graabaka ponad 30 s, ale do następnych zawodników znacznie mniej. Na półmetku ostatniej zmiany dogonił Japończyka Ryotę Yamamoto i Austriaka Martina Friza. Graabak był zdecydowanie poza zasięgiem. Tymczasem Austriak osłabł, w tej sytuacji bój o srebrny medal na finiszu stoczyli Niemiec i Japończyk. Minimalnie szybszy, dokładnie o 0,3 s, okazał się Europejczyk.

AA, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.