Golański: Marzę, żebyśmy wpadli na Szwedów

Piłka nożna
Fot. Cyfrasport
Golański o motywacji naszych piłkarzy: Okoliczności nam sprzyjają i to pomimo zawirowań z selekcjonerem. Mam tutaj na myśli odejście Paulo Sousy. Ja uważam, że nasi będą przez to jeszcze bardziej zdeterminowani, że będą chcieli pokazać Sousie: wypisałeś się, żałuj, to był twój błąd

Kłopot, jaki FIFA miała z Rosją i ostateczne wyrzucenie tej drużyny tylko nam pomógł, bo od początku mieliśmy jasne stanowisko, a dodatkowo zyskaliśmy kilka dni czasu na przygotowanie do najważniejszego meczu. Szkoci, z którymi gramy towarzysko bardziej przypominają Szwedów, Marzę, żebyśmy na nich wpadli, bo to byłaby okazja do rewanżu za Euro 2021 – mówi Paweł Golański, były reprezentant Polski.

Dariusz Ostafiński, Polsat Sport: Zanim FIFA podjęła decyzję o wykluczeniu Rosji, to rzecznik prasowy PZPN Jakub Kwiatkowski przekonywał, że całe to zamieszanie związane z meczem, którego ostatecznie nie będzie, burzy nam plany. Myśli pan, że coś przez to zamieszanie i kilkudniową niepewność straciliśmy?

 

Paweł Golański, były reprezentant Polski: Nic nie straciliśmy. Zacznę jednak od tego, że FIFA mocno zaskoczyła świat zjednoczony przeciwko działaniom Rosji. Wszędzie, nie tylko w sporcie, jest ona wykluczana, a FIFA była jakby wystraszona, co to będzie, jak wyrzucą Rosję. Bali się konsekwencji, może też działały jakieś układy. Dobrze, że Polska dała jasny komunikat, że w żadnym wypadku nie zagra z Rosją. I właśnie, dlatego uważam, że nam to zamieszanie nie zaszkodziło. Dla nas od początku było jasne to, co finalnie się stało. My nawet na tym zyskaliśmy, bo trener Czesław Michniewicz dostał kilka dodatkowych dni w prezencie. I tylko żal tego, że ze Szkocją zagramy towarzysko na wyjeździe.

 

W ogóle wiele osób się zastanawia, czy granie ze Szkocją ma sens?

 

Nie mogliśmy znaleźć nikogo lepszego za pięć dwunasta. Takie mecze dogaduje się zdecydowanie wcześniej. Inne reprezentacje, takie co to lepiej by nam pasowały, a przede wszystkim zagrałby w Polsce, mają zajęte terminy. Ja bym w ogóle nie stawiał pytania, czy to ma sens. Jak powiedziałem, dla mnie jedynym minusem jest to, że nie gramy w domu. Poza tym widzę same plusy. To będzie dobry bodziec dla piłkarzy, a trener będzie miał możliwość spotkać się wcześniej z piłkarzami, zobaczyć ich razem na boisku i pewne rzeczy sprawdzić.

 

Faktem jest, że gdyby nie Szkocja, to finał baraży gralibyśmy z marszu.

 

Dlatego lepiej jest, jak jest. Mamy nowego trenera. Wielu, albo nawet większość piłkarzy nigdy nie miała okazji z nim pracować. Pewnie, że selekcjoner z większością się spotkał, wypił kawę, ale to jednak nie to samo, co krótkie zgrupowanie przed meczem. Dochodzi aspekt psychologiczny. Tutaj budujemy przewagę. Inna sprawa, że obojętnie kto, by nie był na ławce, to piłkarz i tak zagraliby na maksa, bo każdy z nich marzy o mundialu.

 

ZOBACZ TAKŻE: Smuda komentuje decyzję FIFA i powołania Michniewicza

 

A jak już gramy ze Szkotami, to na kogo byłoby lepiej wpaść w finale baraży? Szkoci są bardziej podobni do Szwedów, czy do Czechów?

 

Bardziej do Szwedów, choć Czesi też słyną z twardej gry. Nie odpuszczają. Nie mają wielkich gwiazd, ale mają wielu zawodników grających na podobnym, dobrym poziomie.

 

Szwedzi?

 

Ci z kolei mają zespół niezwykle konsekwentny. Mają paru piłkarzy wyróżniających się ponad przeciętność. Jednak nie stawiałbym przez to Szwedów wyżej niż Czechów. Obie te reprezentacje prezentują zbliżoną klasę. A co ważniejsze, na kogo byśmy nie trafili, to mamy szansę, bo jedna i druga ekipa są w naszym zasięgu.

 

Pan kogo by wolał?

 

Ja bym sobie życzył Szwedów. I chyba wiadomo dlaczego? Naszych zawodników boli przegrana ze Szwecją na Euro 2021, mieliby szansę do rewanżu.

 

Tylko, jak się popatrzy na statystyki, to można by dojść do wniosku, że tak Szwedzi, jak i Czesi nam nie leżą.

 

Ja wychodzę z założenia, że statystyki, to jest tylko papier. To jest oczywiście ciekawe, można poczytać, przeanalizować, ale każdy kolejny mecz, to pisanie nowej historii. Ja bym nie zamykał nam drzwi tym, co było, bo sami piłkarze zdają sobie sprawę, że cel, jakim jest awans na mundial, jest w ich zasięgu. To jest najważniejsze, a nie to, że ze Szwedami i Czechami dotąd nam nie szło specjalnie dobrze. Trzeba się maksymalnie przygotować, bo będzie ciężko, ale ja jestem optymistą.

 

To znaczy?

 

Okoliczności nam sprzyjają i to pomimo zawirowań z selekcjonerem. Mam tutaj na myśli odejście Paulo Sousy. Ja uważam, że nasi będą przez to jeszcze bardziej zdeterminowani, że będą chcieli pokazać Sousie: wypisałeś się, żałuj, to był twój błąd.

 

Dlaczego ci Szwedzi tak nam nie leżą?

 

Teraz to jest tak, że nie ma łatwych rywal i łatwych meczów. Nawet z tymi teoretycznie słabszymi mieliśmy spore problemy. A Szwedzi są tacy trudni, bo grają niewygodną piłkę. Są dobrze zorganizowani w obronie, mają groźne kontry. Przy tym są twardzi, nie boją się podwyższyć gry. Ich siłą jest kolektyw, tam to naprawdę świetnie funkcjonuje. Jak na nich popatrzymy, to oni nie schodzą poniżej pewnego poziomu. Oni rzadko mają wpadki, o których jest głośno. Dlatego, jak na nich trafimy, to do końca będzie się działo.

 

Panu się podobają powołania Michniewicza? Niektórzy uważają, że wziął kilku zawodników, których być nie powinno, bo nie czas na eksperymenty.

 

On bierze odpowiedzialność, więc ma prawo decydować. Jak się jednak przyjrzeć powołaniom, to tam  nie ma wielu zaskoczeń. Dla mnie jest nim brak Klicha. Jednak powrót Góralskiego, czy danie szansy Michalakowi, który jest nową twarzą, to nie jest żadna wielka zmiana, a już na pewno nie jest to sensacja. Nasza reprezentacja ma swoich liderów i pewnie tego trener będzie się trzymał. A, że przy okazji dodaje coś od siebie, to nic. To jest nowa miotła, wiadomo, że nie będzie powielał działań poprzednika. A już tak na marginesie, to teraz nie jest ważne, kto dostał, czy nie dostał szansy. Nawet dla krytyków jest jasne, że liczy się wynik. Trzeba wygrać baraż nawet po brzydkim meczu, bo nikt nie chce porażki po pięknej porywającej grze. Trzeba nam spotkania z kropką nad i.

 

Wspomniał pan o Klichu. Jego brak, to błąd?

 

Dla mnie to spore zaskoczenie, bo w ostatnim czasie o był powoływany, a w ostatnim meczu z Węgrami grał w pierwszym składzie. Mateusz Klich występuje w Premier League i on tam gra. Nie zawsze jest pierwszym wyborem, ale wiele spotkań zaczyna w pierwszym składzie. A czy to błąd? To już okaże się po finale baraży.

Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.