Marek Magiera: Czy będzie powtórka z rozrywki?

Siatkówka
fot. PAP

W tym sezonie możemy być świadkami wydarzenia bez precedensu. W historii rozgrywek Ligi Mistrzów nie zdarzyło się jeszcze nigdy, aby rok po roku w wielkim finale siatkarek i siatkarzy znalazły się dokładnie te same drużyny. Owszem, zdarzyło się, że dwa razy z rzędu w finale panów zagrały te same zespoły - Zenit Kazań i Cucine Lube - tak było najpierw w klasycznym Final Four w Kazaniu i rok później w Superfinale w Berlinie, ale powtórka w finale z udziałem pań i panów nigdy się nie zdarzyła.

W Lidze Mistrzyń na swojego rywala czeka ubiegłoroczny triumfator Volley Imoco Conegliano. Niewykluczone, że rywalem tego zespołu będzie ubiegłoroczny finalista VakifBank Stambuł, który w pierwszym meczu u siebie pewnie pokonał Fenerbahce i jest faworytem rewanżu. Nieco inaczej wygląda sytuacja u panów, bo tutaj nie znamy ani jednego finalisty, ale zarówno ZAKSA Kędzierzyn Koźle jak i Trentino Volley są bliskie powtórzenia sukcesu sprzed roku. Czyżby w tym roku w Lublanie szykowała się powtórka z Werony? Kędzierzynianie bardzo pewnie wygrali pierwszy mecz w Jastrzębiu Zdroju i są faworytem w drodze do finału, natomiast Trentino - dla wielu raczej nieoczekiwanie - wygrało wyjazdowy mecz z Perugią i jest o mały krok z przodu przed swoim rywalem, choć akurat w tym przypadku terminu "faworyt" lepiej nie używać. W tej rywalizacji może się zdarzyć wszystko.

 

ZOBACZ TAKŻE: Andrea Anastasi poprowadzi Trefla Gdańsk

 

Jastrzębski Węgiel nie ma szczęścia do rozgrywek Ligi Mistrzów. W roku kiedy wybuchła pandemia byli na dobrej drodze do wielkiego finału. Ostatecznie rozgrywki przerwano i nie zostały one dokończone. Rok temu z walki wykluczył ich koronawirus, przez co nie mogli przystąpić do jednego z turniejów kwalifikacyjnych. W tym roku, kiedy byli naprawdę w świetnej dyspozycji, ogrywając Cucine Lube Civitanova, znów przytrafiła im się jakaś choroba. Tomasz Fornal i Jakub Popiwczak w ogóle nie powinni wychodzić na pierwszy mecz z Zaksą w Lidze Mistrzów. Z niedzielnego ligowego starcia z ekipą z Kędzierzyna z powodu choroby oprócz Popiwaczaka nie zagrali jeszcze Trevor Clevenot i Łukasz Wiśniewski. Fornal pojawił się tylko na chwilę. Przyznam szczerze, że liczyłem, iż ligowy mecz da nam wszystkim odpowiedź na pytanie, czy chorobowy stan z meczu Ligi Mistrzów miał wpływ na wynik tego starcia, ale odpowiedzi na to pytanie nie uzyskaliśmy. Do rewanżowego starcia w Lidze Mistrzów pozostało jeszcze kilka dni i w tym miejscu nie pozostaje nic innego jak tylko życzyć zdrowia siatkarzom z Jastrzębia Zdroju. I tego samego życzmy graczom z Kędzierzyna Koźla, bo ten tajemniczy wirus krąży po naszych zespołach i atakuje je wszystkie według łańcuszka. Najpierw dopadł graczy GKS-u Katowice, później Projektu Warszawa, teraz Jastrzębia i oby na tym się skończyło.

 

Na koniec czysta statystyka dotycząca rywalizacji Zaksy i Jastrzębskiego Węgla w tym sezonie. Co ciekawe wszystkie spotkania kończyły się w trzech setach, ale tylko jeden raz wygrali aktualni mistrzowie Polski. Było to w Lublinie w meczu o Superpuchar Polski. Zaksa była lepsza dwa razy w lidze, w finale Pucharu Polski i przed tygodniem w półfinale Ligi Mistrzów.

Marek Magiera/Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.