Waldemar Marszałek: Była ogromna radość, gdy zdobywałem mistrzowskie tytuły

Inne
fot. PAP
Waldemar Marszałek

- Była ogromna radość, gdy zdobywałem mistrzowskie tytuły - wspomina jeden z najlepszych w historii motorowodniaków świata Waldemar Marszałek. We wtorek w przeddzień swoich 80. urodzin sześciokrotny mistrz świata spotkał się z dziennikarzami w Muzeum Sportu i Turystyki w Warszawie.

Na początek licznie zgromadzeni goście i dziennikarze zgotowali mu owację, a potem wysłuchali jego motorowodnej historii. Sześciokrotny mistrz świata, nazywany w okresie startów "marszałkiem wodnym", jak zwykle skromny w słowach, bo nie lubi jak się o nim mówi zbyt wiele, przybliżył historię swojego sportowego życia.

 

Warszawiak z urodzenia, wychował się na prawym brzegu Wisły i z najdłuższą z polskich rzek związał się na całe sportowe życie. Podobnie jak z Kolejowym Klubem Sportowym Polonia, którego nigdy nie zdradził, podobnie jak najlepsza polska sportsmenka w historii, zdobywczyni siedmiu medali olimpijskich w lekkoatletyce, Irena Szewińska.

 

- Do klubu na Konwiktorską trafiłem po przeczytaniu ogłoszenia o naborze do sekcji motorowodnej, zamieszczonego w "Expressie Wieczornym". To wszystko przeszłość. Staram się nie wracać do tamtych chwil sprzed lat. Oczywiście była ogromna radość, kiedy zdobywałem mistrzowskie tytuły. Od pierwszego do ostatniego, szóstego złota światowego czempionatu upłynęło 17 lat. Starałem się ten prymat utrzymywać, chociaż pomoc ze strony państwa dla moich występów miała charakter raczej iluzoryczny - mówił na spotkaniu sędziwy sportowiec dostarczający kibicom w czasie zawodów na Wiśle czy też innych akwenach niesamowitych wrażeń.

 

Do roli ojca-sportowca nawiązywał we wtorek kilka razy jego syn Bartłomiej, startujący jako pierwszy Polak w wyścigach motorowodnej Formuły 1 H20 w zespole Orlen Team.

 

- Ojciec jest surowym recenzentem moich sportowych poczynań. Staram się dawać mu satysfakcję z tego co robię. Staram się bowiem osiągnąć to, co zamierzam. Szkoda, że w naszej rodzinie zabrakło mojego zmarłego, kochanego brata Bernarda, którego świetnie zapowiadającą się karierę przerwała nieuleczalna choroba. Korzystając z okazji chciałbym podziękować za wszystko mojej mamie Krystynie. Bez niej nasze życie nie wyglądałoby tak jakie było i jest - mówił Bartłomiej Marszałek.

 

Po spotkaniu wszyscy zebrani delektowali się urodzinowym tortem ufundowanym przez stołeczne Muzeum Sportu i Turystyki, placówkę posiadającą wiele "marszałkowskich" pamiątek sportowych, z najcenniejszym eksponatem - legendarną łódkę z numerem startowym 11.

 

Marszałek był w latach 1998-2018 samorządowcem, zasiadając w Radzie Miasta Stołecznego Warszawy.

MC, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.