Faworyci nie zawiedli, kapitalny gol Florenziego

W Seria A obyło się bez niespodzianek. I Juventus, i Roma, i Napoli sięgnęły po pełną pulę. Najdłużej męczyli się ci pierwsi, którzy dopiero na 20 minut przed końcem pokazali swój potencjał i wbili rywalom 3 gole. Ozdobą niedzielnych meczów było trafienie Alessandro Florenziego, który popisał się kapitalną przewrotką
Przed meczem z Cagliari, Antonie Conte mówił, że interesują go wyłącznie 3 punkty, a nie rekordy. Otóż, gdyby jego Juventus wygrałby wyjazdowy mecz, to pobiłby rekord klubowy. Byłoby to 11. zwycięstwo z rzędu. Jednak mecz nie układał się po myśli faworyzowanych gości.
Siedem wstrząsających minut
Piłkarze mistrza Włoch grali jakby na pół gwizdka. Mimo przewagi w niemal każdym aspekcie ich akcje były wolne i nie potrafiły zaskoczyć graczy Cagliari. Gospodarze zwietrzyli swoją szansę i w 21. minucie wyszli na prowadzenie. Andrea Cossi dośrodkował z rzutu rożnego, Daniele Conti przedłużył piłkę, a do siatki wpakował ją Mauricio Pinilla.
Juventus musiał się obudzić. Dość szybko udało się im wyrównać. Po zagraniu Stephana Lichtsteinera, głową gola strzelił Fernando Llorente. Druga połowa nie przyniosła zmiany przebiegu gry. Juventus w końcu dopiął swego – bramkę po ładnym strzale zdobył Claudio Marchisio.
Za kilka minut swojego drugiego gola strzelił Llorente, a na 4:1 wynik ustalił, grający kapitalne zawody, Lichsteiner. Trzy bramki w odstępie siedmiu minut odebrały chęci do gry graczom Cagliari, którzy kończyli mecz w 10., gdyż czerwoną kartką ukarany został strzelec bramki – Pinilla.
Roma nie pozostawiła złudzeń
Zdecydowanie łatwiejszą przeprawę mieli piłkarze AS Romy, którzy podejmowali Genoę. Od początku mieli przewagę i, w przeciwieństwie do Juventusu, rozstrzelali rywali już w pierwszej połowie. Zaczęło się od kapitalnej bramki Alessandro Florenziego. Po rzucie wolnym w polu karnym zapanowało małe zamieszane, w którym najlepiej odnalazł się młody Włoch, który strzałem przewrotką pokonał bramkarza.
Potem poszło już z górki. Na 2:0 podwyższył Francesco Totti, a jeszcze przed przerwą trzeciego gola dołożył Maicon. W drugiej części zbyt wiele się nie zmieniło. Ciągle atakowali gospodarze, którzy byli głodni bramek. Strzelali nawet stoperzy, konkretnie Mehi Benatia, który wykorzystał dobre dośrodkowanie Tottiego.
Potem nie było już szarżowania, tylko wyrafinowana gra, by nie utracić zbyt dużo sił. Warto zauważyć, że goście nie oddali w tym meczu ani jednego strzału! Do tego kończyli oni mecz w osłabieniu, gdyż czerwoną kartkę ujrzał Matuzalem.
Miało być ciekawie, było jednostronnie
Najciekawiej miało być jednak w Veronie. Nadzwyczaj dobrze spisująca się drużyna gospodarzy mierzyła siły z Napoli. Mecz był wyrównany. Jako pierwsi drogę do siatki znaleźli goście. Piłkę z lewej strony przejął Dries Mertens, zszedł do środka i uderzył tak, że bramkarz nie był w stanie nic zrobić.
Dobrą szansę na podwyższenie wyniku miał Gonzalo Higuain, który znalazł się niepilnowany w polu karnym, lecz przeniósł piłkę nad poprzeczką. Gracze Verony mieli olbrzymi problem z celnością. Strzałów oddawali sporo, jednak naprawdę mały procent z nich trafiał w światło bramki.
Wykorzystali to neapolitańczycy. Konkretnie rezerwowy – Lorenzo Insigne. Zaledwie 5 minut po wejściu na murawę dostał podanie od Chrstiana Maggio i właściwie przesądził o wyniku spotkania. Dla Włocha była to pierwsza bramka w lidze. Po chwili trzecią bramkę dołożył Blerim Dzemaili.
Siedem wstrząsających minut
Piłkarze mistrza Włoch grali jakby na pół gwizdka. Mimo przewagi w niemal każdym aspekcie ich akcje były wolne i nie potrafiły zaskoczyć graczy Cagliari. Gospodarze zwietrzyli swoją szansę i w 21. minucie wyszli na prowadzenie. Andrea Cossi dośrodkował z rzutu rożnego, Daniele Conti przedłużył piłkę, a do siatki wpakował ją Mauricio Pinilla.
Juventus musiał się obudzić. Dość szybko udało się im wyrównać. Po zagraniu Stephana Lichtsteinera, głową gola strzelił Fernando Llorente. Druga połowa nie przyniosła zmiany przebiegu gry. Juventus w końcu dopiął swego – bramkę po ładnym strzale zdobył Claudio Marchisio.
Za kilka minut swojego drugiego gola strzelił Llorente, a na 4:1 wynik ustalił, grający kapitalne zawody, Lichsteiner. Trzy bramki w odstępie siedmiu minut odebrały chęci do gry graczom Cagliari, którzy kończyli mecz w 10., gdyż czerwoną kartką ukarany został strzelec bramki – Pinilla.
Roma nie pozostawiła złudzeń
Zdecydowanie łatwiejszą przeprawę mieli piłkarze AS Romy, którzy podejmowali Genoę. Od początku mieli przewagę i, w przeciwieństwie do Juventusu, rozstrzelali rywali już w pierwszej połowie. Zaczęło się od kapitalnej bramki Alessandro Florenziego. Po rzucie wolnym w polu karnym zapanowało małe zamieszane, w którym najlepiej odnalazł się młody Włoch, który strzałem przewrotką pokonał bramkarza.
Potem poszło już z górki. Na 2:0 podwyższył Francesco Totti, a jeszcze przed przerwą trzeciego gola dołożył Maicon. W drugiej części zbyt wiele się nie zmieniło. Ciągle atakowali gospodarze, którzy byli głodni bramek. Strzelali nawet stoperzy, konkretnie Mehi Benatia, który wykorzystał dobre dośrodkowanie Tottiego.
Potem nie było już szarżowania, tylko wyrafinowana gra, by nie utracić zbyt dużo sił. Warto zauważyć, że goście nie oddali w tym meczu ani jednego strzału! Do tego kończyli oni mecz w osłabieniu, gdyż czerwoną kartkę ujrzał Matuzalem.
Miało być ciekawie, było jednostronnie
Najciekawiej miało być jednak w Veronie. Nadzwyczaj dobrze spisująca się drużyna gospodarzy mierzyła siły z Napoli. Mecz był wyrównany. Jako pierwsi drogę do siatki znaleźli goście. Piłkę z lewej strony przejął Dries Mertens, zszedł do środka i uderzył tak, że bramkarz nie był w stanie nic zrobić.
Dobrą szansę na podwyższenie wyniku miał Gonzalo Higuain, który znalazł się niepilnowany w polu karnym, lecz przeniósł piłkę nad poprzeczką. Gracze Verony mieli olbrzymi problem z celnością. Strzałów oddawali sporo, jednak naprawdę mały procent z nich trafiał w światło bramki.
Wykorzystali to neapolitańczycy. Konkretnie rezerwowy – Lorenzo Insigne. Zaledwie 5 minut po wejściu na murawę dostał podanie od Chrstiana Maggio i właściwie przesądził o wyniku spotkania. Dla Włocha była to pierwsza bramka w lidze. Po chwili trzecią bramkę dołożył Blerim Dzemaili.
Komentarze