Żyła: Bywały konkursy w gorszych warunkach

W deszczu i wietrze rywalizowali skoczkowie w niedzielnym konkursie Pucharu Świata w Zakopanem. Wygrał Norweg Anders Bardal, a najlepszy z Polaków Maciej Kot był 10. - Bywały zawody w gorszych warunkach - stwierdził Piotr Żyła, który zajął 19. miejsce.
- Delikatnie mówiąc trochę kręciło, ale bywało, że startowałem w gorszych warunkach. Ci, którzy najlepiej skakali, jednak znaleźli się na podium. Przecież Słoweniec Prevc miał niekorzystne warunki, a jest drugi - powiedział Żyła.
27-letni reprezentant biało-czerwonych uzyskał 118,5 m. Lepsze wyniki od niego uzyskali Kot (10. lokata), Klemens Murańka (13.), Krzysztof Biegun (15.) i mistrz świata Kamil Stoch (17.). - Kiedy ja skakałem, wcale nie było najgorzej, nie jechało się strasznie źle po rozbiegu. Co prawda prędkości wcześniejszych skoczków były wyższe, ale z drugiej strony im bardziej wiało. I tak źle, i tak niedobrze - stwierdził Żyła.
Przy fatalnej pogodzie, w deszczu, czasem mocno zacinającym, i wietrze, udało się przeprowadzić tylko jedną serię. Trwała ona aż dwie godziny, bowiem po skokach pięciu zawodników, konkurs przerwano i wznowiono dopiero po kilkudziesięciu minutach. Kiedy ponad 22 tysiące kibiców opuszczało trybuny, organizatorzy ogłosili, że... odbędzie się seria finałowa. Mało kto jednak w to wierzył.
- Szykowałem się do drugiej serii, przebrany już szedłem na górę, ale zostałem zatrzymany w bramie. Chyba jednak nie chciano ryzykować, bo rywalizacja byłaby jeszcze trudniejsza niż w pierwszej - dodał Żyła.
Niedzielne zawody miały być ostateczną rozgrywką dla Polaków przed igrzyskami. Miały ułatwić trenerowi Łukaszowi Kruczkowi podjęcie decyzji, których pięciu zawodników nominować do kadry na Soczi 2014.
- Ten konkurs chyba tylko namieszał. Odbyliśmy w sztabie pierwsze spotkanie i mamy cztery nazwiska. Zastanawiamy się nad piątym. Sytuacja jest patowa - powiedział Kruczek, który ostateczną decyzję ma ogłosić za kilkadziesiąt minut.
27-letni reprezentant biało-czerwonych uzyskał 118,5 m. Lepsze wyniki od niego uzyskali Kot (10. lokata), Klemens Murańka (13.), Krzysztof Biegun (15.) i mistrz świata Kamil Stoch (17.). - Kiedy ja skakałem, wcale nie było najgorzej, nie jechało się strasznie źle po rozbiegu. Co prawda prędkości wcześniejszych skoczków były wyższe, ale z drugiej strony im bardziej wiało. I tak źle, i tak niedobrze - stwierdził Żyła.
Przy fatalnej pogodzie, w deszczu, czasem mocno zacinającym, i wietrze, udało się przeprowadzić tylko jedną serię. Trwała ona aż dwie godziny, bowiem po skokach pięciu zawodników, konkurs przerwano i wznowiono dopiero po kilkudziesięciu minutach. Kiedy ponad 22 tysiące kibiców opuszczało trybuny, organizatorzy ogłosili, że... odbędzie się seria finałowa. Mało kto jednak w to wierzył.
- Szykowałem się do drugiej serii, przebrany już szedłem na górę, ale zostałem zatrzymany w bramie. Chyba jednak nie chciano ryzykować, bo rywalizacja byłaby jeszcze trudniejsza niż w pierwszej - dodał Żyła.
Niedzielne zawody miały być ostateczną rozgrywką dla Polaków przed igrzyskami. Miały ułatwić trenerowi Łukaszowi Kruczkowi podjęcie decyzji, których pięciu zawodników nominować do kadry na Soczi 2014.
- Ten konkurs chyba tylko namieszał. Odbyliśmy w sztabie pierwsze spotkanie i mamy cztery nazwiska. Zastanawiamy się nad piątym. Sytuacja jest patowa - powiedział Kruczek, który ostateczną decyzję ma ogłosić za kilkadziesiąt minut.
Komentarze