Świat według Gmocha: Czy Guardiola będzie kiedyś jak Mourinho?

Piłka nożna
Świat według Gmocha: Czy Guardiola będzie kiedyś jak Mourinho?
Jacek Gmoch / fot. PAP

Oczywiście, Guardioli nie można porównywać jeszcze z Mourinho, bo Portugalczyk wykazał się umiejętnościami pracując z różnymi grupami zawodników. Zdobył trofea z różnymi klubami. To świadczy o tym, jak doskonale się potrafi przystosować do zmiennych warunków - mówi trener Jacek Gmoch.

Łukasz Majchrzyk: Panie trenerze, proste z pozoru pytanie: czy Josep Guardiola może być lepszy niż Jose Mourinho?

Jacek Gmoch: Stara się pewnie o to. Wygląda na to, że ma pewne pomysły, ale na pewno nie ma takich zdolności językowych jak Mourinho, bo nie był do tego zmuszany. Najlepiej się człowiek uczy, jak musi. Trener musi znać język, więc Guardiola się niemieckiego nauczył, żeby mieć jakiś kontakt z zawodnikami.

Pan trener jest zdania, że Guardiola jeszcze tyle nie osiągnął, co Mourinho?

Oczywiście, nie można go porównywać jeszcze z Mourinho, bo Portugalczyk wykazał się umiejętnościami pracując z różnymi grupami zawodników. Zdobył trofea z różnymi klubami. To świadczy o tym, jak doskonale się potrafi przystosować do zmiennych warunków. Ostatni mecz z Manchesterem City to było święto taktyki. Czytam recenzje z tego meczu na portalu Sky i są świetne . Wróćmy jednak do Guardioli. On jest prekursorem w piłce nożnej, wprowadził do futbolu coś, co jest samą istotą piłki nożnej. Futbol charakteryzuje się graniem zrywami, interwałem: wysokim, średnim, niskim. Tak właśnie Barca grała za Guardioli.

W takim razie to nie tylko tiki-taka jest dziełem Josepa Guardioli?

Tiki-taka była wcześniej, już Louis van Gaal próbował grać tak, żeby mieć ponad 80 procent posiadania piłki, ale nic z tego nie wynikało. Guardiola to doprowadził do perfekcji. Po pierwsze: stosował znakomity pressing w przodzie i skrócenie pola gry. Ale po odebraniu piłki nie było błyskawicznego ataku, tylko tiki-taka w środku boisku albo w strefie obronnej przeciwnika. Jego zawodnicy odpoczywali z piłką, a przeciwnicy musieli za nią ganiać, a to zawsze wykańcza psychicznie i fizycznie. Kiedy oni padali, to Barca zadawała cios. Czasami robił to Leo Messi indywidualną akcją, kiedy mieli piłkę, robili co chcieli z przeciwnikiem.

Po co więc Guardiola odchodził z Barcelony?

W Barcelonie było kilku kluczowych piłkarzy. Mógłbym wymienić pięciu takich: Sergio Busquets, Dani Alves, Andres Iniesta, Xavi, Messi. Guardiola wiedział, że przychodzi dla nich już moment zmęczenia, bo nawet nie mieli czasu się cieszyć sukcesami. Poza tym, inne drużyny nauczyły się grać z nimi. Guardiola zorientował się, że trzeba odejść, bo zdobył wszystko, co mógł.

Zdziwił się Pan, że poszedł akurat do Bayernu?

Dla mnie było to ogromnym zaskoczeniem. Trochę mi to nie pasowało, bo on jednak preferował południową piłkę, a do takiej passing games zawodnicy muszą być na nieprawdopodobnym poziomie. Bayern jeszcze takich zawodników wtedy nie miał. Okazuje się jednak, że przygotowane były transfery. Guardiola wszedł do Bayernu, który był na topie. Jupp Heynckes zawiesił poprzeczkę na takim poziomie, że bardzo trudno ją przeskoczyć. Bayern zawodników na tak wysokim poziomie technicznym jeszcze nie ma. Po tym, kiedy doszedł Mario Goetze, to brakuje jeszcze jednego takiego zawodnika w linii pomocy. Jest może taki Iniesta, ale brakuje odpowiednika Xaviego. Kiedy wróci do wysokiej formy Bastian Schweinsteiger, to może on będzie kimś takim, choć brakuje mu trochę umiejętności ofensywnych.

Ale skrzydła Bayern już ma znakomite.

Boki Guardiola ma. Franck Ribery z Davidem Alabą i Arjen Robben z Rafinhą potrafią coś stworzyć. Władze Bayernu wzięły Guardiolę, bo wiedziały, że to jest dla nich szansa na dominowanie przez następne pięć lat. Hiszpan musiał się trochę przestawić, bo jednak liga niemiecka jest inna niż hiszpańska. W meczu ze Stuttgartem wydawało się, że coś się łamie, kiedy brakowało mu kilku zawodników, ale uratował zwycięstwo, podwyższając skład. "Kucykami" wygrał z Borussią Dortmund, ale tutaj zmianami bardzo pomógł drużynie. Tak słabego Bayernu, jak w meczu ze Stuttgartem, jeszcze nie widziałem.

Jakie są najsłabsze ogniwa Bayernu Guardioli?

Dwa najsłabsze ogniwa to para stoperów. Tutaj Bayern musi poszukać nowych zawodników. Robert Lewandowski z kolei, to jest właśnie to, czego nie miał w Barcelonie. Był tam i Thierry Henry, i Zlatan Ibrahimovic, i Samuel Eto'o, i żadan się nie przyjął. Dlaczego? Bo żaden po stracie piłki nie chciał tak pracować w defensywie, jak Robert pracuje w Borussii. Widać, że Guardiola poważnie myśli o detronizacji Mourinho.

Zachwyca się Pan Portugalczykiem. A gdzie jest Guardiola?

Viva Cezar! To, jak Mourinho rozłożył na łopatki Manchester City Manuela Pellegriniego było fantastyczne. Oczywiście, brakowało Sergio Aguero i Fernandinho, ale Mourinho pokonał rywali bokami. Wyłączył Jesusa Navasa i Davida Silve, a to jak Eden Hazard ogrywał Pablo Zabaletę było fantastyczne. Takie mecze dają ogromną satysfakcję. Życzę Guardioli sukcesów, żeby ta rywalizacja z Mourinho była jak najciekawsza.
Jacek Gmoch, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze