Konsekwentny Zawisza zdobywa Kraków

Piłka nożna
Konsekwentny Zawisza zdobywa Kraków
Walki nie brakowało / fot. PAP

Zawisza może nie był lepszy od Cracovii, ale za to wykazał się wyjątkową konsekwencją. Przetrwał, często chaotyczne, ataki gospodarzy, a następnie wyprowadził dwa nokautujące ciosy. Autorami bramek Kamil Drygas i Bernando Vasconcelos.

I Cracovia, i Zawisza miały swoje problemy przed pierwszym meczem w 2014 roku.  Przede wszystkim gospodarze mogli mówić o wielkim pechu – nie wiadomo, czy w ogóle w obecnym sezonie na murawie pojawią się Marcin Budziński oraz Dawid Nowak. Goście także mieli swoje kłopoty, jednak  w mniejszym stopniu – miało zabraknąć Michała Masłowskiego oraz Heralda Goulona.

Znowu brak skuteczności

Od pierwszych minut, to Cracovia starała się narzucić swój styl gry. Wojciech Stawowy nie porzucił marzeń o tiki-tace, mimo braku kilku podstawowych wykonawców, krakowianie starali się grać swoje. Wychodziło to raz lepiej, raz gorzej. Jednak zdecydowanie częściej było gorzej.

Kilka sytuacji mieli. Aktywny był prawy obrońca Krzysztof Nykiel, który dwukrotnie szarpał swoją stroną.  Najpierw jego strzał został zablokowany, a następnie uderzył minimalnie obok słupka. W odpowiedzi spróbował Luis Carlos. Skrzydłowy domagał się rzutu karnego, ale jego protesty nie zostały wysłuchane.

W drugiej połowie przewaga Cracovii rosła, momentami była naprawdę wielka, tyle że, jak to w naszej lidze często bywa, brakowało skuteczności. Najgroźniejszą okazję miał Vladimir Boljevic, ale jego uderzenie z rzutu wolnego było dosyć sygnalizowane.

Dwa ciosy

Zawisza przetrwał ataki i w końcu sam zdecydował się na ataki. Świetnie wykonany rzut rożny trafił na głowię Bernardo Vasconcelosa, ten przedłużył piłkę do Kamila Drygasa, a niechciany w Poznaniu pomocnik z bliska zdobył pierwszą bramkę.

Od tego momentu gospodarze przestali istnieć. A goście zaczęli frontalny atak. I swoje zrobili. W polu karnym faulowany był Masłowski. Do piłki podszedł Vasconcelos i piękną podcinką podwyższył wynik spotkania na 2:0. Była to jego 7. bramka w sezonie. Wynik mógł być nawet wyższy, ale bydgoszczanom brakowało precyzji.

Po meczu powiedzieli:

Ryszard Tarasiewicz (trener Zawiszy): - Każde chce być w tej pierwszej ósemce po 30 kolejkach spotkań. Trzeba było zrobić ten pierwszy krok do tego. Dobra organizacja gry, wiara w końcowy sukces, dyscyplina, zimna krew pozwoliły osiągnąć nam dziś korzystny rezultat. Zwycięstwo jest zasłużone. Liczę na to, że w meczu z Lechią Gdańsk kibice Zawiszy będą nas dopingować (w Krakowie - tego nie czynili, mimo że byli obecni).

Wojciech Stawowy (trener Cracovii): - Przegraliśmy bardzo ważne spotkanie. Graliśmy z zespołem, z którym przed tym meczem sąsiadowaliśmy w tabeli. Zostało przecież nie tak dużo pojedynków do zakończenia pierwszej fazy rozgrywek. Po pierwszej połowie nic nie wskazywało na to, że będziemy grać tylko do straty pierwszego gola. Trudno mi teraz ocenić dlaczego tak się stało. Wygrała drużyna, która była bardziej konsekwentna. Miała też więcej szczęścia, ale to zwykle sprzyja lepszym.

Cracovia Kraków - Zawisza Bydgoszcz 0:2 (0:0)

Bramki: Drygas 73, Vasconcelos 86.     Sędzia: Raczkowski.     Widzów 8 001.

Cracovia: Perdijic - Nykiel, Żytko, Dąbrowski, Marciniak - Steblecki (56Dudzic), Szeliga (67 Bernhardt), Danielewicz (86 Kita), Straus, Ntibazonkiza - Boljevic.

Zawisza: Kaczmarek - Lewczuk, Micael, Skrzyński, Ziajka - Wójcicki (80 Wojciechowski), Dudek, Drygas, Masłowski (90+2 Hermes), Carlos (90 Petasz) - Vasconcelos.

Żółte kartki: Steblecki, Żytko - Masłowski.
Jakub Baranowski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze