Bożydar Iwanow: Kadra Nawałki na Szkocję (na razie), jak u Fornalika

Od początku pracy z reprezentacją Polski Adama Nawałka stwierdziliśmy, że lubi on zaskakiwać. Szczególnie gdy wysyła powołania. Kto jednak spodziewał się niespodzianek w kadrze na Szkocję musi się uzbroić w cierpliwość i (być może) poczekać na krajowe powołania. Te zagraniczne nie budzą jakiegokolwiek zdziwienia - pisze Bożydar Iwanow.
Na pierwsze dwa mecze towarzyskie ze Słowacją i Irlandią nominacje dostali bramkarz pierwszoligowego Dolcanu Ząbki Rafał Leszczyński, drugoligowiec z Bochum Piotr Ćwielong oraz Rafał Kosznik czy Adam Marciniak. Do Emiratów polecieli: Maciej Wilusz z Bełchatowa i Karol Linetty, który jesienią w Lechu nie zaliczył ani asysty, ani gola.
A wyszedł w pierwszej jedenastce na Norwegów i nawet strzelił efektownego gola.
Kto jednak spodziewał się niespodzianek w kadrze na Szkocję musi się uzbroić w cierpliwość i (być może) poczekać na krajowe powołania. Te zagraniczne nie budzą jakiegokolwiek zdziwienia. Nawet brew się nikomu nie podniesie, czytając te nazwiska. Ta lista to jakby… kopia decyzji Waldemara Fornalika. Oczywiście do lata 2013, bo jest Ludovic Obraniak. Ale i on był przecież - do marca 2013 – był pewnym kandydatem u poprzednika obecnego selekcjonera.
Fabian "ciągnięty za uszy"?
Bramkarze: wiadomo. Artur Boruc i Wojciech Szczęsny. A obok nich Łukasz Fabiański, który na boisko wychodzi tylko w Pucharze Anglii i zebrał dobre recenzję gdy jego klub z F.A.Cup eliminował Liverpool. Drugi z Polaków na Emirates latem chce odejść z Arsenalu, tym bardziej, że kończy mu się umowa. Co ciekawe, kiedyś mówiono, że „ciągnie” go za uszy jego nauczyciel z Szamotuł Andrzej Dawidziuk. Więc „Fabian” bez względu na to, czy grał w klubie, czy nie grał, przyjeżdżał na kadrę. Ito zarówno u Leo Beenhakkera, jak i Franciszka Smudy (gdyby nie kontuzja byłby na EURO 2012) oraz Waldemara Fornalika. Dziś szkoleniowcem bramkarzy jest już jednak Jarosław Tkocz. Ale „słabość” do Fabiańskiego pozostała. Choć wszyscy wiemy, jaka na tym zgrupowaniu czeka go rola. Bramkarze z polskiej ligi mogą przestać obgryzać paznokcie. Szkocję obejrzą w telewizorach.
Obrona – poza zrozumiałą nieobecnością Bartosza Salamona – też „Fornalikowa”. Ale poza Damienem Perquisem i Sebastianem Boenischem, którego w Lidze Mistrzów sprawdzi dziś ofensywa z Paryża, „zagranica” nie ma w tej kwestii dużo więcej do zaoferowania.
Milik i Lewandowski razem?
Przy nieobecności Jakuba Błaszczykowskiego zaskakiwać może za to trochę brak Kamila Grosickiego, który po dość długim rozbracie z piłką w Sivasporze zadziwiająco sprawnie wkomponował się w zespół Rennes. Oraz Pawła Wszołka, którego Nawałka nawet we Włoszech wizytował. Są za to – wcale niegrający zdecydowanie więcej od skrzydłowego Sampdorii w 2.Bundeslidze Sławomir Peszko - i Maciej Rybus, mimo, ze liga rosyjska startuje dopiero 8 marca. Były legionista latem przeszedł artroskopię kolana i jesienią zagrał tylko w trzech spotkaniach. Zresztą i Waldemar Sobota w Brugii nie zyskał miana „pewniaka” i weekend wszedł na boisko, gdy na zegarze była …94 minuta.
Typowych skrzydłowych i jednak i tak jest już trójka. A trzeba trzymać jedno miejsce na boku dla „Ludo” Obraniaka. Skoro 5 marca mamy wypróbować wariant z Arkadiuszem Milikiem za Robertem Lewandowskim trzeba znaleźć gdzieś „plac” dla mającego swoje kaprysy nowego nabytku Werderu Brema. Stadion Narodowy nie kojarzy mu się ostatnio za dobrze. Ławka ze Szkocją mogła by go „poparzyć” tak samo, jak ta, która spowodowała rezygnację z gry w kadrze pod wodzą Fornalika.
A wyszedł w pierwszej jedenastce na Norwegów i nawet strzelił efektownego gola.
Kto jednak spodziewał się niespodzianek w kadrze na Szkocję musi się uzbroić w cierpliwość i (być może) poczekać na krajowe powołania. Te zagraniczne nie budzą jakiegokolwiek zdziwienia. Nawet brew się nikomu nie podniesie, czytając te nazwiska. Ta lista to jakby… kopia decyzji Waldemara Fornalika. Oczywiście do lata 2013, bo jest Ludovic Obraniak. Ale i on był przecież - do marca 2013 – był pewnym kandydatem u poprzednika obecnego selekcjonera.
Fabian "ciągnięty za uszy"?
Bramkarze: wiadomo. Artur Boruc i Wojciech Szczęsny. A obok nich Łukasz Fabiański, który na boisko wychodzi tylko w Pucharze Anglii i zebrał dobre recenzję gdy jego klub z F.A.Cup eliminował Liverpool. Drugi z Polaków na Emirates latem chce odejść z Arsenalu, tym bardziej, że kończy mu się umowa. Co ciekawe, kiedyś mówiono, że „ciągnie” go za uszy jego nauczyciel z Szamotuł Andrzej Dawidziuk. Więc „Fabian” bez względu na to, czy grał w klubie, czy nie grał, przyjeżdżał na kadrę. Ito zarówno u Leo Beenhakkera, jak i Franciszka Smudy (gdyby nie kontuzja byłby na EURO 2012) oraz Waldemara Fornalika. Dziś szkoleniowcem bramkarzy jest już jednak Jarosław Tkocz. Ale „słabość” do Fabiańskiego pozostała. Choć wszyscy wiemy, jaka na tym zgrupowaniu czeka go rola. Bramkarze z polskiej ligi mogą przestać obgryzać paznokcie. Szkocję obejrzą w telewizorach.
Obrona – poza zrozumiałą nieobecnością Bartosza Salamona – też „Fornalikowa”. Ale poza Damienem Perquisem i Sebastianem Boenischem, którego w Lidze Mistrzów sprawdzi dziś ofensywa z Paryża, „zagranica” nie ma w tej kwestii dużo więcej do zaoferowania.
Milik i Lewandowski razem?
Przy nieobecności Jakuba Błaszczykowskiego zaskakiwać może za to trochę brak Kamila Grosickiego, który po dość długim rozbracie z piłką w Sivasporze zadziwiająco sprawnie wkomponował się w zespół Rennes. Oraz Pawła Wszołka, którego Nawałka nawet we Włoszech wizytował. Są za to – wcale niegrający zdecydowanie więcej od skrzydłowego Sampdorii w 2.Bundeslidze Sławomir Peszko - i Maciej Rybus, mimo, ze liga rosyjska startuje dopiero 8 marca. Były legionista latem przeszedł artroskopię kolana i jesienią zagrał tylko w trzech spotkaniach. Zresztą i Waldemar Sobota w Brugii nie zyskał miana „pewniaka” i weekend wszedł na boisko, gdy na zegarze była …94 minuta.
Typowych skrzydłowych i jednak i tak jest już trójka. A trzeba trzymać jedno miejsce na boku dla „Ludo” Obraniaka. Skoro 5 marca mamy wypróbować wariant z Arkadiuszem Milikiem za Robertem Lewandowskim trzeba znaleźć gdzieś „plac” dla mającego swoje kaprysy nowego nabytku Werderu Brema. Stadion Narodowy nie kojarzy mu się ostatnio za dobrze. Ławka ze Szkocją mogła by go „poparzyć” tak samo, jak ta, która spowodowała rezygnację z gry w kadrze pod wodzą Fornalika.
Komentarze