Trener Szczepańska: 20 lat czekania na medal olimpijski w judo

Aneta Szczepańska zdobyła srebro olimpijskie w Atlancie (1996 rok). Od miesiąca prowadzi kadrę judoczek, a cel ma jeden - medal igrzysk w Rio de Janeiro. W ten weekend zadebiutuje w roli selekcjonera przed polską widownią - podczas Pucharu Świata w Warszawie.
- W 2016 roku minie 20 lat od ostatnich medali olimpijskich w polskim judo - mojego srebrnego oraz złotego Pawła Nastuli. Wierzę, że któraś z obecnych zawodniczek przełamie tę niemoc. W kadrze nie brakuje zdolnych dziewczyn, oby tylko im zdrowie dopisywało, a będzie naprawdę dobrze – powiedziała PAP Szczepańska.
Reprezentację dopadła plaga urazów. W stołecznej imprezie, w dniach 1-2 marca, zabraknie m.in. Karoliny Pieńkowskiej (52 kg), Arlety Podolak i Agaty Perenc (obie 57 kg) oraz Darii Pogorzelec (70 kg). Po urazie kolana na matę wraca zaś Halima Mohamed-Seghir (63 kg). Wystąpią natomiast liderka kadry Katarzyna Kłys (70 kg), a także Ewa Konieczny (48 kg), Zuzanna Pawlikowska (52 kg), Karolina Tałach (70 kg).
- Większość dziewczyn jest w wieku 20-25 lat, a więc najlepszym do osiągania sukcesów. Ja byłam w tym przedziale, kiedy stawałam na podium igrzysk i mistrzostw świata. Organizm fizycznie jest bardzo silny, wytrzymuje obciążenia, do tego szybko się regeneruje po wysiłku. Inna sprawa, to poważne kontuzje. Wiem sama, jak ciężko się po nich wraca do wysokiej formy. Dwa lata walczyłam z chorymi kolanami. Później w głowie siedział uraz psychiczny i jego było najtrudniej wyeliminować – przyznała Szczepańska.
Nowa trener zespołu narodowego jest optymistką, wierzy w swoje podopieczne, ale martwią ją próby zmiany kategorii przez niektóre z nich.
- Jestem przeciwna zmianom wag i znów mówię to na swoim przykładzie sprzed lat. Po igrzyskach w Atlancie zmodyfikowano limity – nie było już mojej kategorii 66 kg, tylko 63 i 70 kg. Początkowo zbijałam kilogramy, ale wreszcie postanowiłam przejść do 70 kg. Co się okazało? To była zła decyzja w trakcie kwalifikacji olimpijskich, a w efekcie wróciłam do 63 kg, męcząc się już do końca kariery ze zrzucaniem wagi. Ale zostałam przecież wicemistrzynią Europy.
- Teraz słyszę, że Podolak i Perenc chcą występować w kategorii 52 kg. Mam nadzieję, że one wraz ze swymi szkoleniowcami klubowymi zmienią jednak zdanie. Arleta jest mistrzynią świata juniorek, ma swoje atuty, m.in. dynamikę i szybkie przyswajanie nowych technik, które może stracić w niższej wadze. Z kolei Agata podobno schudła w trakcie rehabilitacji po operacji więzadeł, a nawet przeszła na dietę wegeteriańską. Mam wątpliwości, bo jednak w sporcie trzeba czasem zjeść mięsko – stwierdziła trenerka kadry.
W oczach Szczepańskiej, dotychczas pracującej w Olimpijczyku Włocławek i młodzieżowych reprezentacjach, pojawia się błysk, kiedy mówi o treningach na macie i indywidualnie o swoich podopiecznych.
- Udoskonalamy techniki zawodniczek, także po to, aby nie narażały np. kolan na kontuzje. Akcje trzeba inaczej wykonywać, a wtedy one są jeszcze skuteczniejsze. Potencjał w reprezentacji jest niesamowity i wierzę, że dziewczyny pójdą nakreśloną przeze mnie po to, by świętować za dwa lata medal igrzysk w Rio. Liczę na sporą grupę zawodniczek, począwszy od Ewy Konieczny, która ma jakiś dół wynikowy, ale to judoczka z dobrym rzutem, walcząca do ostatniej sekundy - oceniła.
Szkoleniowiec kadry patrzy daleko w przyszłość, nawet do olimpiady 2020 w Tokio.
- Pod kątem azjatyckich igrzysk szykowana jest mistrzyni i wicemistrzyni Europy kadetek Kamila Pasternak. Waży ponad 80 kg, ale w seniorkach widziałabym ją w kategorii 78 kg. Warunkiem do międzynarodowych zwycięstw jest jeszcze więcej pracy na treningach, z ogromnym zaangażowaniem. Inaczej się nie da. Ona ma talent, jest silna, wygimnastykowana, lecz musi wylewać pot na każdych zajęciach. Przykładem niech będzie np. Słowenka Lucija Polavder, zawodniczka też nie za wysoka, ale niesamowicie pracowita. Widziałam na zgrupowaniach jak trenuje z chłopakami, jak biega na równi z koleżankami sporo lżejszymi od niej. Kamila musi pójść w tym kierunku i będą sukcesy – powiedziała Szczepańska.
Reprezentację dopadła plaga urazów. W stołecznej imprezie, w dniach 1-2 marca, zabraknie m.in. Karoliny Pieńkowskiej (52 kg), Arlety Podolak i Agaty Perenc (obie 57 kg) oraz Darii Pogorzelec (70 kg). Po urazie kolana na matę wraca zaś Halima Mohamed-Seghir (63 kg). Wystąpią natomiast liderka kadry Katarzyna Kłys (70 kg), a także Ewa Konieczny (48 kg), Zuzanna Pawlikowska (52 kg), Karolina Tałach (70 kg).
- Większość dziewczyn jest w wieku 20-25 lat, a więc najlepszym do osiągania sukcesów. Ja byłam w tym przedziale, kiedy stawałam na podium igrzysk i mistrzostw świata. Organizm fizycznie jest bardzo silny, wytrzymuje obciążenia, do tego szybko się regeneruje po wysiłku. Inna sprawa, to poważne kontuzje. Wiem sama, jak ciężko się po nich wraca do wysokiej formy. Dwa lata walczyłam z chorymi kolanami. Później w głowie siedział uraz psychiczny i jego było najtrudniej wyeliminować – przyznała Szczepańska.
Nowa trener zespołu narodowego jest optymistką, wierzy w swoje podopieczne, ale martwią ją próby zmiany kategorii przez niektóre z nich.
- Jestem przeciwna zmianom wag i znów mówię to na swoim przykładzie sprzed lat. Po igrzyskach w Atlancie zmodyfikowano limity – nie było już mojej kategorii 66 kg, tylko 63 i 70 kg. Początkowo zbijałam kilogramy, ale wreszcie postanowiłam przejść do 70 kg. Co się okazało? To była zła decyzja w trakcie kwalifikacji olimpijskich, a w efekcie wróciłam do 63 kg, męcząc się już do końca kariery ze zrzucaniem wagi. Ale zostałam przecież wicemistrzynią Europy.
- Teraz słyszę, że Podolak i Perenc chcą występować w kategorii 52 kg. Mam nadzieję, że one wraz ze swymi szkoleniowcami klubowymi zmienią jednak zdanie. Arleta jest mistrzynią świata juniorek, ma swoje atuty, m.in. dynamikę i szybkie przyswajanie nowych technik, które może stracić w niższej wadze. Z kolei Agata podobno schudła w trakcie rehabilitacji po operacji więzadeł, a nawet przeszła na dietę wegeteriańską. Mam wątpliwości, bo jednak w sporcie trzeba czasem zjeść mięsko – stwierdziła trenerka kadry.
W oczach Szczepańskiej, dotychczas pracującej w Olimpijczyku Włocławek i młodzieżowych reprezentacjach, pojawia się błysk, kiedy mówi o treningach na macie i indywidualnie o swoich podopiecznych.
- Udoskonalamy techniki zawodniczek, także po to, aby nie narażały np. kolan na kontuzje. Akcje trzeba inaczej wykonywać, a wtedy one są jeszcze skuteczniejsze. Potencjał w reprezentacji jest niesamowity i wierzę, że dziewczyny pójdą nakreśloną przeze mnie po to, by świętować za dwa lata medal igrzysk w Rio. Liczę na sporą grupę zawodniczek, począwszy od Ewy Konieczny, która ma jakiś dół wynikowy, ale to judoczka z dobrym rzutem, walcząca do ostatniej sekundy - oceniła.
Szkoleniowiec kadry patrzy daleko w przyszłość, nawet do olimpiady 2020 w Tokio.
- Pod kątem azjatyckich igrzysk szykowana jest mistrzyni i wicemistrzyni Europy kadetek Kamila Pasternak. Waży ponad 80 kg, ale w seniorkach widziałabym ją w kategorii 78 kg. Warunkiem do międzynarodowych zwycięstw jest jeszcze więcej pracy na treningach, z ogromnym zaangażowaniem. Inaczej się nie da. Ona ma talent, jest silna, wygimnastykowana, lecz musi wylewać pot na każdych zajęciach. Przykładem niech będzie np. Słowenka Lucija Polavder, zawodniczka też nie za wysoka, ale niesamowicie pracowita. Widziałam na zgrupowaniach jak trenuje z chłopakami, jak biega na równi z koleżankami sporo lżejszymi od niej. Kamila musi pójść w tym kierunku i będą sukcesy – powiedziała Szczepańska.
Komentarze