Władcy pucharów. Jedenastu Polaków gra o krajowe trofea!

W lidze nie wszystkim idzie pomyślnie, ale gdy przychodzi pora na występy w krajowych pucharach, to Polacy nagle zaczynają błyszczeć. Strzelają, asystują, są bezkompromisowi. I przede wszystkim przesądzają o losach spotkań. Jedenastu zawodników z zagranicznych lig i dziewięć pucharów. Realnie wszystkie do zdobycia, choć na pewno łatwo nie będzie.
Z pięciu czołowych lig - angielska, hiszpańska, francuska, niemiecka, włoska - tylko w Hiszpanii nie mieliśmy swojego przedstawiciela. A przecież do tego dochodzą też inne, bardzo niedoceniane rozgrywki, takie jak Puchar Rosji czy Holandii. Już w tę niedzielę pierwsza szansa. Właśnie w kraju tulipanów do boju ruszy Mateusz Klich. Zadanie trudne.
Klich w dobrej formie
Jego PEC Zwolle zmierzy się z Ajaxem Amsterdam. Spotkanie odbędzie się na neutralnym gruncie - w Rotterdamie. Rywala za bardzo nie trzeba przedstawiać - podopieczni Franka de Boera to hegemon na holenderskich boiskach. Prawdopodobnie ten sezon - jak i trzy poprzednie - zakończą na szczycie tabeli. Mimo to Klich jest pewny swego. - Osiągnęliśmy to, co chcieliśmy, czyli awansowaliśmy do finału, ale to nie znaczy, że tam się poddamy - powiedział po wygranym półfinale Polak.
Ostatnimi czasy Klich znajduję się w niezłej formie. W ostatnich ośmiu meczach zanotował trzy gole i cztery asysty. Jednak w rozgrywkach o Puchar Holandii jeszcze się nie zapisał w protokole meczowym. Kiedy, jak nie w finale? Zwolle na pewno nie będzie miało kompleksu Ajaxu. W obecnym sezonie wysoko postawiło poprzeczkę. Byliśmy świadkami dwóch ciekawych i wyrównanych spotkań.
W Amsterdamie gospodarze wygrali 2:1 - w rewanżu było 1:1. Klich rozegrał pełne 180 minut. W tym drugim meczu Polak zaczął mecz na pozycji „osiem”, czyli tam, gdzie widzi go w reprezentacji Adam Nawałka. Od tego czasu jest to jego żelazna rola w klubie. W niedziele będzie musiał powstrzymać choćby Davy Klaassena. Zwolle na pewno nie odpuści. Piękna przygoda może zakończyć się pierwszym Pucharem Holandii w historii klubu.
Godne pożegnanie jak najbardziej wskazane
W Niemczech dojdzie do wyczekiwanego starcia. I Bayern, i Borussia bez problemów awansowały do finału. Tak więc trzech naszych rodaków stanie przed szansą na kolejny Puchar Niemiec, choć tylko dwóch będzie miało okazję zagrać. Robert Lewandowski i Łukasz Piszczek zapewne pojawią się w wyjściowym składzie. Jakub Błaszczykowski od dłuższego czasu leczy kontuzję, jednak swoją cegiełkę do awansu dołożył.
Lewandowski, który od przyszłego sezonu będzie graczem Bayernu, zapowiada, że chce godnie pożegnać się z Dortmundem i zamierza sięgnąć po Puchar. Niedawno, bo w półfinale przeciwko Wolfsburgowi, Polak zdobył swoją setną bramkę dla Borussii. Czy powtórzy to w finale? Jak na razie na 13 meczów przeciwko Bawarczykom, 5 razy wpisał się na listę strzelców.
Szczególnie w pamięci mamy hat-trick ustrzelony w… decydującym starciu w Pucharze Niemiec. Borussia wygrała 5:2 po kapitalnej grze trójki Polaków, bo i Piszczek, i Błaszczykowski mieli swój udział przy bramkach. Lewandowski, jak strzela przeciwko Bayernowi, to zazwyczaj są to trafienia na wagę czegoś wielkiego. W ostatnim ligowym starciu, które dortmundczycy wygrali 3:0, polski snajper wszedł dopiero w drugiej połowie. Drugi raz Juergen Klopp zapewne na taki manewr się nie zdecyduje. Strzelony gol byłby wspaniałym zwieńczeniem sezonu i kariery w Dortmundzie. A także mocną kartą przetargową w walce o pierwszy skład w układance Pepa Guardioli.
Podbić Wyspy! Przebojowy Grosicki
Wielki udział w awansie do finału Pucharu Anglii miał Łukasz Fabiański. To właśnie on, a nie Wojciech Szczęsny, występuje w rozgrywkach pucharowych. Takie było postanowienie Arsene’a Wengera. I rezerwowy bramkarz nie zawodzi. Z każdym meczem rozkręcał się coraz mocniej, aż apogeum przyszło w półfinałowym starciu z Wigan, gdzie w serii rzutów karnych wybronił dwa z nich. Przeciwko Hull wystąpić chce także młodszy z Polaków, ale decyzja francuskiego trenera nie powinna się zmienić. No, bo i czemu miałaby? Fabiański udanie może zakończyć swoją przygodę z Arsenalem.
Na północ od Wembley, w tym samym czasie, w bramce innego brytyjskiego zespołu stanie Radosław Cierzniak. Jego Dundee United zmierzy się z Saint Johnstone FC w Pucharze Szkocji. 30-latek jest pewnym punktem zespołu, a w półfinale zagrał kapitalne zawody przeciwko Glasgow Rangers. W obecnym sezonie nie opuścił nawet minuty. Kto wie, może dwójka polskich bramkarzy jednego dnia podbije Wyspy?
Pewniakiem do występu w pierwszym składzie w finale Pucharu Francji jest Kamil Grosicki. Skrzydłowy bardzo szybko zaaklimatyzował się drużynie z Rennes i regularnie wpływa na losy spotkań. Tak było w meczu półfinałowym z drugoligowym Angers, gdzie zdobył bardzo ważną bramkę na 2:1. Ostatecznie skończyło się 3:2. W finale jego drużyna zmierzy się z rewelacją obecnych rozgrywek, czyli Guingamp, które sensacyjnie wyeliminowało AS Monaco.
Wolski z nadzieją, Szukała i Jędrzejczyk pewni
Nieco mniejsze na udział w meczu finałowym ma Rafał Wolski. Jego Fiorentina zmierzy się trzeciego maja z Napoli. Niestety, udział Polaka w awansie był znikomy. Jedyny - i zarazem krótki - epizod zaliczył w ćwierćfinale przeciwko Chievo. Zagrał nieco ponad godzinę. Ostatnimi czasy jego sytuacja się lekko poprawiła. Częściej wchodzi z ławki, a czasami nawet znajduje się w wyjściowym składzie. Może ten decydujący mecz będzie należał do niego? Kto wie, życie pisze różne scenariusze. A już na pewno to piłkarskie.
Co do Rumunii, to występ Polaka był pewny. W półfinale Steaua Bukareszt zmierzyła się z lokalnym rywalem - Dinamem. Łukasz Szukała przeciwko Kamilowi Bilińskiemu. Lepszy okazał się ten pierwszy. W finale czeka już Astra Giurgiu. Mistrzowie Rumunii będą zdecydowany faworytem. Z pewnością w pierwszym składzie - o ile będzie zdrowy - wyjdzie obrońca reprezentacji Polski.
Na koniec Rosja. Tam niespodziewanie do finału krajowego Pucharu awansował Artur Jędrzejczyk. FK Krasnodar pokonało w półfinale CSKA Moskwa, a Polak rozegrał pełne 90 minut. W tym sezonie regularnie występuje na prawej stronie defensywy drużyny, która walczy o miejsce premiowane udziałem w Lidze Europy.. Rywalem w finale będzie FK Rostov.
Patrząc realnie, to Polacy mogą pokusić się o wszystkie puchary, w których będą występowały ich drużyny. Oczywiście Borussia i Zwolle nie będą faworytami w starciu z Bayernem i Ajaxem, jednak w tym sezonie już pokazywały, że mogą prowadzić z nimi równą walką. Reszta przypadków to sytuacje pół na pół lub z korzyścią dla kadrowiczów Nawałki. Władcy pucharów. Tak, to oni. Niejedno trofeum padnie ich łupem.
Transmisja finału Pucharu Holandii: PEC Zwolle - Ajax Amsterdam od 17:55 w Polsacie Sport.
Klich w dobrej formie
Jego PEC Zwolle zmierzy się z Ajaxem Amsterdam. Spotkanie odbędzie się na neutralnym gruncie - w Rotterdamie. Rywala za bardzo nie trzeba przedstawiać - podopieczni Franka de Boera to hegemon na holenderskich boiskach. Prawdopodobnie ten sezon - jak i trzy poprzednie - zakończą na szczycie tabeli. Mimo to Klich jest pewny swego. - Osiągnęliśmy to, co chcieliśmy, czyli awansowaliśmy do finału, ale to nie znaczy, że tam się poddamy - powiedział po wygranym półfinale Polak.
Ostatnimi czasy Klich znajduję się w niezłej formie. W ostatnich ośmiu meczach zanotował trzy gole i cztery asysty. Jednak w rozgrywkach o Puchar Holandii jeszcze się nie zapisał w protokole meczowym. Kiedy, jak nie w finale? Zwolle na pewno nie będzie miało kompleksu Ajaxu. W obecnym sezonie wysoko postawiło poprzeczkę. Byliśmy świadkami dwóch ciekawych i wyrównanych spotkań.
W Amsterdamie gospodarze wygrali 2:1 - w rewanżu było 1:1. Klich rozegrał pełne 180 minut. W tym drugim meczu Polak zaczął mecz na pozycji „osiem”, czyli tam, gdzie widzi go w reprezentacji Adam Nawałka. Od tego czasu jest to jego żelazna rola w klubie. W niedziele będzie musiał powstrzymać choćby Davy Klaassena. Zwolle na pewno nie odpuści. Piękna przygoda może zakończyć się pierwszym Pucharem Holandii w historii klubu.
Godne pożegnanie jak najbardziej wskazane
W Niemczech dojdzie do wyczekiwanego starcia. I Bayern, i Borussia bez problemów awansowały do finału. Tak więc trzech naszych rodaków stanie przed szansą na kolejny Puchar Niemiec, choć tylko dwóch będzie miało okazję zagrać. Robert Lewandowski i Łukasz Piszczek zapewne pojawią się w wyjściowym składzie. Jakub Błaszczykowski od dłuższego czasu leczy kontuzję, jednak swoją cegiełkę do awansu dołożył.
Lewandowski, który od przyszłego sezonu będzie graczem Bayernu, zapowiada, że chce godnie pożegnać się z Dortmundem i zamierza sięgnąć po Puchar. Niedawno, bo w półfinale przeciwko Wolfsburgowi, Polak zdobył swoją setną bramkę dla Borussii. Czy powtórzy to w finale? Jak na razie na 13 meczów przeciwko Bawarczykom, 5 razy wpisał się na listę strzelców.
Szczególnie w pamięci mamy hat-trick ustrzelony w… decydującym starciu w Pucharze Niemiec. Borussia wygrała 5:2 po kapitalnej grze trójki Polaków, bo i Piszczek, i Błaszczykowski mieli swój udział przy bramkach. Lewandowski, jak strzela przeciwko Bayernowi, to zazwyczaj są to trafienia na wagę czegoś wielkiego. W ostatnim ligowym starciu, które dortmundczycy wygrali 3:0, polski snajper wszedł dopiero w drugiej połowie. Drugi raz Juergen Klopp zapewne na taki manewr się nie zdecyduje. Strzelony gol byłby wspaniałym zwieńczeniem sezonu i kariery w Dortmundzie. A także mocną kartą przetargową w walce o pierwszy skład w układance Pepa Guardioli.
Podbić Wyspy! Przebojowy Grosicki
Wielki udział w awansie do finału Pucharu Anglii miał Łukasz Fabiański. To właśnie on, a nie Wojciech Szczęsny, występuje w rozgrywkach pucharowych. Takie było postanowienie Arsene’a Wengera. I rezerwowy bramkarz nie zawodzi. Z każdym meczem rozkręcał się coraz mocniej, aż apogeum przyszło w półfinałowym starciu z Wigan, gdzie w serii rzutów karnych wybronił dwa z nich. Przeciwko Hull wystąpić chce także młodszy z Polaków, ale decyzja francuskiego trenera nie powinna się zmienić. No, bo i czemu miałaby? Fabiański udanie może zakończyć swoją przygodę z Arsenalem.
Na północ od Wembley, w tym samym czasie, w bramce innego brytyjskiego zespołu stanie Radosław Cierzniak. Jego Dundee United zmierzy się z Saint Johnstone FC w Pucharze Szkocji. 30-latek jest pewnym punktem zespołu, a w półfinale zagrał kapitalne zawody przeciwko Glasgow Rangers. W obecnym sezonie nie opuścił nawet minuty. Kto wie, może dwójka polskich bramkarzy jednego dnia podbije Wyspy?
Pewniakiem do występu w pierwszym składzie w finale Pucharu Francji jest Kamil Grosicki. Skrzydłowy bardzo szybko zaaklimatyzował się drużynie z Rennes i regularnie wpływa na losy spotkań. Tak było w meczu półfinałowym z drugoligowym Angers, gdzie zdobył bardzo ważną bramkę na 2:1. Ostatecznie skończyło się 3:2. W finale jego drużyna zmierzy się z rewelacją obecnych rozgrywek, czyli Guingamp, które sensacyjnie wyeliminowało AS Monaco.
Wolski z nadzieją, Szukała i Jędrzejczyk pewni
Nieco mniejsze na udział w meczu finałowym ma Rafał Wolski. Jego Fiorentina zmierzy się trzeciego maja z Napoli. Niestety, udział Polaka w awansie był znikomy. Jedyny - i zarazem krótki - epizod zaliczył w ćwierćfinale przeciwko Chievo. Zagrał nieco ponad godzinę. Ostatnimi czasy jego sytuacja się lekko poprawiła. Częściej wchodzi z ławki, a czasami nawet znajduje się w wyjściowym składzie. Może ten decydujący mecz będzie należał do niego? Kto wie, życie pisze różne scenariusze. A już na pewno to piłkarskie.
Co do Rumunii, to występ Polaka był pewny. W półfinale Steaua Bukareszt zmierzyła się z lokalnym rywalem - Dinamem. Łukasz Szukała przeciwko Kamilowi Bilińskiemu. Lepszy okazał się ten pierwszy. W finale czeka już Astra Giurgiu. Mistrzowie Rumunii będą zdecydowany faworytem. Z pewnością w pierwszym składzie - o ile będzie zdrowy - wyjdzie obrońca reprezentacji Polski.
Na koniec Rosja. Tam niespodziewanie do finału krajowego Pucharu awansował Artur Jędrzejczyk. FK Krasnodar pokonało w półfinale CSKA Moskwa, a Polak rozegrał pełne 90 minut. W tym sezonie regularnie występuje na prawej stronie defensywy drużyny, która walczy o miejsce premiowane udziałem w Lidze Europy.. Rywalem w finale będzie FK Rostov.
Patrząc realnie, to Polacy mogą pokusić się o wszystkie puchary, w których będą występowały ich drużyny. Oczywiście Borussia i Zwolle nie będą faworytami w starciu z Bayernem i Ajaxem, jednak w tym sezonie już pokazywały, że mogą prowadzić z nimi równą walką. Reszta przypadków to sytuacje pół na pół lub z korzyścią dla kadrowiczów Nawałki. Władcy pucharów. Tak, to oni. Niejedno trofeum padnie ich łupem.
Transmisja finału Pucharu Holandii: PEC Zwolle - Ajax Amsterdam od 17:55 w Polsacie Sport.
Komentarze